(...)

1. Czy ktoś z Was był w Belfaście bądź Glasgow? Chciałbym usłyszeć wasze
opinie o pobycie w tych miastach.
Może ktoś, kto nie był a interesuje się i wie co nieco na temat tych
miejsc?

Ja na razie wiem, że Belfast - stolica Pn. Irlandii słynie z IRY,
zamachów,
walk protestantów i katolików, leży w górach, a Glasgow jest nadmorskim
miastem stoczniowców o dużym bezrobociu ...

Czy przestępczość w tych miastach jest na prawdę tak duża jak to pisze na
większości stron WWW? Czy dla studenta jadącego tam na wymianę faktycznie
czyhają jakieś większe niebezpieczeństwa?


(...)

Bylem w Belfascie. Choc sama nazwa budzi groze z powodu niedawnych jeszcze
wydarzen, to obecnie jest wbrew pozorom calkiem normalne miasto, a pod
wzgledem bezpieczenstwa jest niewiele gorzej niz w niejednym polskim
miescie.
Szanse zaplatania sie w tzw. "sectarian violence" masz minimalne, chyba, ze
bedziesz chodzil ostentacyjnie z krzyzykiem na szyi po dzielnicy
protestanckiej, lub w pomaranczowej bluzie po dzielnicy katolickiej.
Miasto turystycznie srednio ciekawe, ale tzw. zycie nocne i kulturalne
wydaje sie calkiem ok, mysle, ze jezeli jedziesz na wymiane, to bedzie
bardzo ciekawe doswiadczenie. Poza tym - piekna przyroda dookola.

Pozdrawiam,

Shane


· 

Bylem w Belfascie. Choc sama nazwa budzi groze z powodu niedawnych jeszcze
wydarzen, to obecnie jest wbrew pozorom calkiem normalne miasto, a pod
wzgledem bezpieczenstwa jest niewiele gorzej niz w niejednym polskim
miescie.
Szanse zaplatania sie w tzw. "sectarian violence" masz minimalne, chyba,
ze bedziesz chodzil ostentacyjnie z krzyzykiem na szyi po dzielnicy
protestanckiej, lub w pomaranczowej bluzie po dzielnicy katolickiej.
Miasto turystycznie srednio ciekawe, ale tzw. zycie nocne i kulturalne
wydaje sie calkiem ok, mysle, ze jezeli jedziesz na wymiane, to bedzie
bardzo ciekawe doswiadczenie. Poza tym - piekna przyroda dookola.


A jak było z kosztami utrzymania? Na co mam nastawić się w sensie
finansowym? Jak drogi jest wynajem, żywność itp.? I najważniejsze, czy jest
szansa na pracę dla studenta z jednym już dyplomem informatyka(ang. dobry,
ale nie płynny)? Chodzi mi o Twoją opinię - oczywiście wiem, że sytuacji
jaki zaistnieją nie rozstrzygnie to.



 Chciałam zamknąć ci trumnę
 ale nam ją zabrali bo nie płaciliśmy rachunków i szlag trafił pogrzeb
 więc zupełnie mechanicznie podmyłam się

 Uprzedzając śmierć
 wyszeptałam ci do ucha
 wszystko to do czego kiedyś używaliśmy ust

 Jutro przyjdą po ciało
 w dużo gorszym stanie
 leżę ograniczona możliwości ruchu.


Jest to utwor z tych, ktore lacza smierc i erotyzm.
Ta niby dziwna para od dawna niepoki tworcow.  MOze
dlatego, ze wystepuje w przyrodzie?

Niezgrabnie(?) dluga druga linijka byla
juz wspomniana. A gdyby ją tak skrocic
po staropolsku:

    ale nam ją zajęli i szlag trafił pogrzeb

Troche zastanawialem sie, czy zamiast pisac
wprost "Uprzedzając śmierć" mozna krocej:
"Zdążyłam".

Ostatnia zwrotka budzi w czytelniku niepokoj-
pytanie: po czyje ciało?  Czyni to wiersz
jeszcze lepszym! Wzmacnia-uwypukla zwiazek
smierci i zycia i erotyki. Zycie idzie naprzod.
Harmonizuje (hm) z caloscia utworu.

Dziekuje za wiersz, pozdrawiam,

    Wlodek


No to dwa okolicznościowe :-)
(uwaga, drugi wulgarny)

---------------------------------------------
"Przy księżycu"

Księżyc, maj -
On rzekł: "Daj!"
Ona: "Bierz!"
Księżyc zaszedł - ona też.
To był prolog,
A epilog - ginekolog!

---------------------------------------------
"Wiosenka, wiosenka..., czyli ballada abstrakcyjna o budzącej się do
życia Przyrodzie"

Chuj cichutko się rozćwierkał
Wśród soczystej, świeżej trawy.
Purpurrowe jądra brzęczą
Jak dzwoneczki, dla zabawy.
Stara pizda poszeptuje
I maciczną szyjką kręci,
To łechtaczką zafurkoce
I zalotnie trzmiela znęci.
Orgazm przysiadł na listowiu
I z erekcją cicho gwarzy -
Aż jej srom na lica wypełz
I po zgrzanej chodzi twarzy.
Tam słowiki miesiączkują,
Iskrzą się płodowe wody,
W tataraku męcząc prącie
Bawi się sadysta młody.
Przez zagajnik penisowy
Kurwa mknie cała w pierwiosnkach,
A kukułki pokrzykują:
Chuj, chuj! Wiosna idzie, wiosna....

pzdr
r.


· 


Tradycyjnie zapytam:
co sądzicie o takim rozkładzie pomieszczeń na parterze?
Zapomnialam dodać,że moje rozwiązanie drzwi na taras z kuchni ma jeszcze


jedną zaletę. Siedzimy sobie w zimie w kuchence a przez drzwi wpada
piękne slońce
oświetlając wesolo polowę parteru, poza tym obserujemy jak przyroda
budzi się do zycia,ptaszki i inne zwierzaki. Jest to ulubione miejsce na
chwile odpoczynku i zadumy ze spojrzeniem skierowanym na nasz ogrod i
jeszcze dalej.
pozdrawiam Ptycho



Naprawdę czuje się już tę wiosnę w Warszawie. Dziś rano poczułem ją w
tramwaju. Wiosna, wiadomo, przyroda budzi się do życia, pąki na drzewach,
trawa zielenieje, nosy czerwienieją. Do życia budzą się też bakterie.
Niektóre z nich bytują na człowieku i pracowicie rozkładają wielotygodniowy
pot pod pachami oraz chronią skarpetki przed nadmiernym zesztywnieniem. Są
to bakterie przyjazne człowiekowi. W zasadzie dzięki nim można by nie prać
bielizny i innych części garderoby, bo te pożyteczne mikroby pożerają
wszelkie wydzieliny ludzkiego ciała, którymi długo noszona odzież powoli
nasiąka. Ale ten wiosenny zapach... No bo taka bakteria nie tylko konsumuje,
ale i robi kupę. I tutaj urywa się łańcuch pokarmowy, tej kupy nic już nie
zjada, to ona nadaje skórze i ubraniom charakterystyczny dla warszawskich
tramwajów, wiosenno-letni aromat. Można z tym walczyć na różne sposoby,
najzamożniejsi maskują zapach bakteryjnej kupy przy pomocy francuskich
pachnideł, mniej zasobni okadzają się dymem tytoniowym, jeszcze inni po
prostu powstrzymują się od zabiegów higienicznych w jamie ustnej, logicznie
rozumując, że namnażające się tam kolonie zupełnie innych mikroorganizmów
zaczną wydzielać całkiem odmienny zapach, który nieco zagłuszy ten niezbyt
przyjemny aromat zza pazuchy. I to naprawdę działa!

Paweł



Naprawdę czuje się już tę wiosnę w Warszawie. Dziś rano poczułem ją w
tramwaju. Wiosna, wiadomo, przyroda budzi się do życia, pąki na drzewach,
trawa zielenieje, nosy czerwienieją. Do życia budzą się też bakterie.
Niektóre z nich bytują na człowieku i pracowicie rozkładają wielotygodniowy
pot pod pachami oraz chronią skarpetki przed nadmiernym zesztywnieniem.


He, he... Czasem to az szkoda gadac. Zastanawiam sie, jak ludzie w
Polsce moga dwa dni chodzic w tej samej koszuli, nie mowiac juz, w
przypadku tramwajowych meneli, o gaciach i skarpetach... Niestety, sa
wsrod nas niechluje, ktore nie potrafia sie nie tylko ubrac, ale tez i
porzadnie wykapac.

Mnie jakos trudno byloby wyjsc z domu bez porannej kapieli i zalozenia
czystego ubrania. A w srodkach miejskiej komunikacji zauwazam, ze jest
to bardzo popularny zwyczaj. Czy jest to jakas regionalna lub polska
tradycja, ktora trzeba pielegnowac?

Tego nie wiem, ale juz teraz jestem pewnien, ze w czasie letnich upalow
zamiast na 9-ta, zaczne jezdzic do pracy na 7-ma, gdy jest jeszcze
chlodno, nie ma tloku, a w tramwaju, czy autobusie mozna otworzyc
spokojnie okno. Niepokoi mnie tylko poruszanie sie metrem, gdyz latem w
takich wczesnych godzinach metrem porusza sie cala masa wszelkiej masci
roboli, ktorzy wygladaja tak, jakby po wstaniu z lozka, od razu wyszli z
domu. Taki wydzielaja rowniez zapach.

..:: fabio


Dnia 6 Apr 2005 20:45:13 +0200, Przewodas  

Okazuje się, że przynajmniej Węgrzy nie dali się zwariować. I teraz się  
pewnie
okaże, że to oni nasłali Ali Agcę i już nie są bratanki...
Szaleństwo i odmóżdżenie z choćby nie wiem jak świętych powodów budzi  
tylko
grozę. Myślicie, że ci którzy płakali po Stalinie, płakali mniej  
szczerze?
Pamiętajcie o rozumie!
Przewodas


O rozumie z pewnością pamiętają Ci ,którzy są w stanie w miarę dociekliwie  
oceniać poczynania wielkich
poprzez własną analizę ich poglądów ,działań i całego ich życia.
W tym przypadku zestawiając takowe postacie Wielkiego Brata i Ojca  
Świętego śmiem twierdzić iż tłumy zwolenników
i szczerość ich uczuć w stosunku do swoich idoli stanowi jedyny lub jeden  
z nielicznych wspólnych mianowników.
To o czym piszesz to słuszny argument przeciwko stanowiskom jakoby ów  
mianownik stanowić miał o wielkości danej persony i był jej jedynym  
wyznacznikiem.
A na chorobę odmóżdżania ,to jak się przekonuję z każdym dniem bardziej  
dobitnie , potrzeba lat .Eonów systematycznego rozwoju  
cywilizacyjnego.Mniej infekcji kompleksów i wszechobecnych żerujących  
speców mówiących ludziom jak żyć i jak myśleć , czyniących z nich  
intelektualnych , emocjonalnych i duchowych inwalidów.
‼Człowiek jest tylko trzciną, najwątlejszą w przyrodzie, ale trzciną  
myślącąâ€ Blaise Pascal
heh.Oby się nam chciało chcieć.

pozdrawiam.



Chodzi głównie o prawdopodobieństwo. Warunki poczatkowe musiały zostać dob
rane w tak odpowiedni sposób, że Wszechświat _trafił_ w taki punkt przestr
zeni fazowej, który doprowadził go do obecnego stanu - i powstaliśmy, zcho
dząc z drzewa*, wychodząc z jaskin** etc. Prawdopodobieństwo trafienia w t
aki zestaw warunków początkowych jest bardzo malutkie, a jednak.... Wg R.
Penrosa objętość komórki przestrzni fazowej, w którą _wcelowała_ Istota Wy
ższa ma się do objętości całej przestrzni fazowej tak jak 1 do 10^(10^123).


Przy tym ten sam Penrose zauwaza, ze prawdopodobienstwo utworzenia
'gotowej' istoty inteligentnej wskutek przypadkowych ruchow
czasteczek w jakiejs gazowej mglawicy jest duzo wieksze...
Dlaczego wiec jestesmy ludzmi a nie Majmaszami-Samosynami?

Jest to mocny argument przeciwko silnej zasadzie antropicznej.
Natomiast jej slabsza wersja (w ktorej nie analizujemy wartosci
stalych przyrody) nie budzi wiekszych watpliwosci.
Jest to np. dobre wyjasnienie, dlaczego wiek Wszechswiata jest
taki a nie inny - bo tyle czasu, plus minus pareset milionow lat,
potrzeba zeby mialo z czego powstac zycie, a potem wyewoluowalo.

pozdrowienia

krzys



Witka,

tak sobie jedu po Warszau, naszym miescie, stolycy ukochanej i sie
dziwuju, dokad sie te ludki tak w tych blaszakach spiesza. Ludzie
wiosna idzie, a zwolnijcie tak trochu, a spojrzcie - spodniczki mini
sie juz pojawily na chodnikach... Przyroda sie budzi do zycia... Teraz
najpiekniejsza pora, trawa taka zielona. A te ludki buta... i ile
konikow pod maska Cieniasa sportawego. I do tych betonowo szklanych
bunkierkow... ehh... I zeby byc szybciej, nawet dwie minuty... a tu
sie jeszcze przed tego wepchne, na grubosc blachy. A ty taki, owaki,
ty na pewno bedziesz jechal za mna. Po moim trupie...

dalej nie bede sie rozpisywal, sami wiecie, jak jest. Moze by tak
(jesli czytaja to jakies pismaki) zorganizowac jakis dzien uprzejmosci
na drodze.


Ja proponuje raczej jeden(tylko jeden) dzien "nieuprzejmosci" na drogach
wtedy moze po takim dniu jak wiekszosc szalencow sie pozabija bedzie
mozna sobie bezpieczniej pojezdzic

Pozdrawiam, Ramon


POPIERAM!!!!:)))
zielona fela z wawy


| Witka,

| tak sobie jedu po Warszau, naszym miescie, stolycy ukochanej i sie
| dziwuju, dokad sie te ludki tak w tych blaszakach spiesza. Ludzie
| wiosna idzie, a zwolnijcie tak trochu, a spojrzcie - spodniczki mini
| sie juz pojawily na chodnikach... Przyroda sie budzi do zycia... Teraz
| najpiekniejsza pora, trawa taka zielona. A te ludki buta... i ile
| konikow pod maska Cieniasa sportawego. I do tych betonowo szklanych
| bunkierkow... ehh... I zeby byc szybciej, nawet dwie minuty... a tu
| sie jeszcze przed tego wepchne, na grubosc blachy. A ty taki, owaki,
| ty na pewno bedziesz jechal za mna. Po moim trupie...

| dalej nie bede sie rozpisywal, sami wiecie, jak jest. Moze by tak
| (jesli czytaja to jakies pismaki) zorganizowac jakis dzien uprzejmosci
| na drodze.

Ja proponuje raczej jeden(tylko jeden) dzien "nieuprzejmosci" na drogach
wtedy moze po takim dniu jak wiekszosc szalencow sie pozabija bedzie
mozna sobie bezpieczniej pojezdzic

Pozdrawiam, Ramon




nieprzenikniona tajemnica. Rowniez, powazne czasopisme XXI wieku -
Newsweek, zwraca uwage ze milosc, to rowniez magia(!),
niepowtarzalne pieko i wzruszenie.  To by bylo tyle jesli chodzi o
nauke...


Alez magii w zyciu codziennym jest mnostwo. Rozejrzyjmy sie dokola.
Juz pewnie w niektorych rejonach Polski przyroda budzi sie ze snu
zimowego do zycia. Czy caly ten proces nie zachwyca ludzi ? Czy nie
jest on dla wielu magiczny, choc namacalny, dostepny w zasiegu raki ?
Budzaca sie do zycia przyroda jest magiczna, jest wspaniala, pomimo,
ze z naukowego punktu widzenia potrafimy wyjasnic szczegolowo kazda
faze tego procesu. Nauka nie pozbawila wiosny ani "deka" uroku. Pewnie
tez tak bedzie z miloscia. Choc zanim poznamy dokladnie, naukowym
okiem, zagadnienie milosci uplynie jeszcze pewnie wiele lat. Dlaczego
? Poniewaz szukajac naukowego przepisu na to uczucie musimy poznac
doglebie nasz mozg. Pozostaje kwestia czy mozliwe calkowite poznanie
wlasnego rozumu...


To może i ja dodam kilka ciekawych według mnie myśli ( może niekoniecznie są złote):
1.Przyjaciel - ktoś, przed kim można głośno myśleć. Ralph Waldo Emerson

2.broń mnie przed moimi przyjaciółmi:
moi wrogowie nigdy nie dzwonią, kiedy jestem zajęty

3.Budząc się rano, pomyśl jaki to wspaniały skarb żyć, oddychać i móc się radować. Marek Aureliusz

4.Człowiek jest jedynym zwierzęciem, które kładzie się spać, kiedy nie jest śpiące i wstaje kiedy jest senne. Dave Gneiser

5.Człowiek mógłby żyć samotnie przez całe życie. Ale chociaż sam mógłby wykopać swój własny grób, musi mieć kogoś, kto go pochowa.
James Joyce

6.Charakter człowieka najlepiej określa się przez to, co uznaje on za śmieszne Johann Wolfgang Goethe

7.Człowiek jest jedyną istota w przyrodzie zdolną do bezinteresownego świństwa. Andre Gide

Skawiński zdarza się podejmować mogące budzić zdziwienie decyzje, jak ta z upomnieniem dla Hajzera chociażby

ja tam uważam, że upomnienie/nagana była wystarczająca, gdyż trochę nie etyczne by było dawać komuś 500,00 zł, który ledwo, co uszedł z życiem.....co innego gdyby na Tomanowej Przeł. spotkali filanca, a co innego taka okoliczność.
Poza tym, oni poruszając się ta grania praktycznie nie wyrządzili przyrodzie najmniejszej szkody, bo przeca szli po śniegu, wiec jak szkodliwość była prawie, że żadna, to dlaczego kara miałaby być większa ?

Rok w puszczy

Na tle nastrojowej muzyki i odgłosów przyrody ujrzymy las zmieniający się wraz z następującymi po sobie porami roku. Wspaniałe zdjęcia filmowe, często realizowane ze specjalnych ukryć, ukazują życie dzikich zwierząt z bliska. Oto fragenty komentarza: Wiosna. Gdy nad puszczą zamajaczy blask budzącego się dnia i pierwsze jego promienie rozpędzą ciemności, na rozległej przestrzeni rozpoczynają się toki cietrzewi...

Film otrzymał główną nagrodę w kategorii: NAJLEPSZY FILM O WARTOśCIACH EKOLOGICZNYCH na II Międzynarodowym Festiwalu Filmów Turystycznych w Płocku, wyróżnienie w konkursie Nagroda Lasów Państwowych im. Dyrektora Adama Loreta oraz nagrodę za zdjęcia na IX Ogólnopolskim i V Międzynarodowym Konkursie Filmów Ekologicznych „EKOFILM' 2006” w Nowogardzie.

Wpisany do rejestru środków dydaktycznych Ministerstwa Edukacji Narodowej zalecanych do wykorzystania w szkołach.

DVD 2005. Czas: 35'28

ORWLP w Bedoniu

[ Dodano: 2007-08-05, 19:17 ]

Niestety, w formach, które mniej kocham też. Obchodziłem dziś pułapki feromonowe na kornika drukarza i już się łapie Śladowe na razie ilości - po 1 do 3 sztuk na pułapkę. A jak u was?

Aaa, i jeszcze inna forma życia dala o sobie znać - od tygodnia włażą na mnie kleszcze - tak po 5 sztuk wyrywam z siebie dziennie. Ciekawe po jaką cholerę dali nam w ramach profilaktyki 2x po 100 ml preparatu SIO Activ, skoro jego się używa na odkryte części ciała a kleszcze włażą mi w części raczej mocno zakryte?

Jesienia mrowki powiekszaly swoje kopce,borsuki kopaly glebiej nory,osika przebarwiala sie jak na Syberii,jarzebina wydala mnostwo owocow pomimo suchego lata(by wykarmic ptaki).Przyroda,jak zwykle zreszta, byla przgotowana na taki stan rzeczy.Nie narzekajmy tylko obserwujmy jak teraz budzi sie do zycia:)

Jesienia mrowki powiekszaly swoje kopce,borsuki kopaly glebiej nory,osika przebarwiala sie jak na Syberii,jarzebina wydala mnostwo owocow pomimo suchego lata(by wykarmic ptaki).Przyroda,jak zwykle zreszta, byla przgotowana na taki stan rzeczy.Nie narzekajmy tylko obserwujmy jak teraz budzi sie do zycia:)

Chwała Ci dobra kobieto za te wiadomości,od tej chwili,co roku nie będe już obserwowała Indian(tych,którzy chrust noszą)tylko mrówki,jarzębinę,osikę i borsuki!Teraz analizuję jesienne spacery i przyznaję Ci rację:jarzębiny było w bród,a zaprzyjaźnione mrowisko "urosło".Pomiarów borsuczych nor nie robiłam (z tego co wiem to borsuki tego nie lubią), osikę mam przy płocie,ale zmian nie zauważyłam,może za młoda.

Ci, którzy widzieli z pewnością myśleli "widać to konieczne". Takie myślenie usypia czujność (rewolucyjną).
Tu jest pole do popisu ekologów-przyrodników (każdego z nas), by reagować na takie zjawiska. Gdzie byli przyrodnicy z Międzyrzecza? Bo ja tam nawet nie zajeżdżam, miejsca mogę poszukać palcem na mapie.
Czy tam nikt się nie interesuje przyrodą?
Zagrożenie karą jest solidne - 5 lat, i budzi szacunek. Ale wiemy, że życia drzewom nawet najsurowszy wyrok nie wróci.
Ludzie dla pieniędzy (niektórzy), potrafią się daleko posunąć. Nawet do zabicia.... innego czlowieka. Nie dziwi więc działanie dla chęci zysku; dziwi, że zdążyli tyle zdążyli nabroić

Ja skończyłam Kraków, widzę plusy i minusy.
Tzw. "poziom" , z którego krakowiacy są bardzo dumni, to moim zdaniem sztuczna presja na utrudnianie studentom życia. Trudne przedmioty, wymagający bzdur prowadzący - oczywiście nie dotyczy to każdego przedmiotu. Nadmiar zajęć, ogóle przeładowanie materiału...
Zarazem jednak to bzdura, że brak kontaktu z przyrodą itp - studia dają wiele możliwości, zwłaszcza dotyczących przyrody górskiej. Sporo zajęć w terenie, niezapomniane chwile w LZD Krynica...
Byli u nas ludzie, którzy przenosili się do Poznania, głównie z powodu hodowli lasu. Tam było łatwiej. Byli jednak i tacy, którzy z Poznania... wracali do Krakowa, twierdząc, że Poznań to zwykła szkółka. Trudno mi oceniać, porównywać, bo znam tylko Kraków. Sporo bym w studiach zmieniła, głównie zastrzeżenia budzi we mnie brak właściwych proporcji między tymi przedmiotami, które naprawdę mają znaczenie w praktyce, a zajęciami "dodatkowymi".
Mimo wszystko, Kraków daje chyba najlepsze przygotowanie dla tych, którzy chcą pracować na południu Polski, w żyznych, złożonych drzewostanach wyżyn i gór.
Jeśli ktoś wybierze tę uczelnię, zapewniam, że mimo przeładowania programu, znajdzie czas i na życie studenckie, a w końcu gdzie jest ono bujniejsze niż w Krakowie...
Aha, jeszcze jedno - kwestia współpracy z zagranicą, wymiany studenckiej, stypendiów - to w Krakowie rzeczywiście jest fatalne i praktycznie ledwo funkcjonuje...

Wiosna, przyroda budzi się do życia, więc Sara, niecnota jedna, zaczęła bawić sie w ogrodnika . O dziwo doły w trawniku przestała kopać niemal z dnia na dzień. Teraz "pieli" ogródek. Na pierwszy ogień poszedł kwitnący ciemiernik, a wczoraj po powrocie z pracy znalałam, o zgrozo, na trawniku, połamany, wyrwany o i całkiem otrząśnięty z ziemi wiciokrzew. A w ubiegłym roku tak pięknie kwitł i pachniał . Przeprowadziłam z piesą poważną rozmowę i ciężko się na nią obraziłam. Za jakiś czas wyglądam, a Sara leży na trawniku koło kwiatków i coś przeżuwa. Krzyknełam "A co ty znowu zjadasz"?, o ona biedna spuściła uszy po sobie i i wypluła niebieskie kuleczki z obgryzionego kwatka jak by chciała powiedzieć "to tylko jeden mały szafirek"
Na szczęście do ogrodnika mam blisko, straty odkupiłam z nawiązką i zabieram sie za stawianie płotków
A w nawiązaniu do ogrodu mam pytanie do właścicieli suczek: czy łyse plamy na trawie, które powstały w ciągu zimy tam, gdzie było nasiusiane, zarastają czy trzeba dosiewać trawę?

co jest rzecza niewybaczalna i niedopuszczalna zarazem

[ Dodano: Śro 15 Mar, 2006 21:13 ]
pozwolilam sobie zebrac nasze wypociny w jedna calosc..i o to co nam wyszlo:

Droga siostro Wiosno...
która topisz śniegi i dajesz nam piersze ciepłe promyki słońca....
potrafisz tchnac zycie w otaczajaca nas przyrode....
która budzisz ze snu niedżwiedzie...
Droga siostro chcemy Cię prosić....
byś ten juz nie miękki puch lecz ten brzydki twardy lud...
zamieniła w wode, która ożywi ziemie...
Zamień gruchotanie brata gołębia na trele brata słowika
Przynieś nam prześliczne kwiaty pochnące słodko i mieniące się wszelkimi kolorami...
pozwól nam schować ciepłe kożuchy i botki aż do następnej zimy
Daj cieszyć się...weselic....i kochać....
otaczający nas świat wraz z bratem naszym ...
słońcem i siostrą księżycem...i siostrami gwiazdami rozświetlającymi noce Twoje...
które dajesz nam by oczy nasze mogły odpocząć po trudach dnia
byśmy w spokoju mogli przy nich zapomniec o klopotach...
naszych troskach i zmartwieniach.
przede wszystkm przyjdz,
bo my juz czekamy i ciebie pragniemy.
Przyjdź jak najszybciej i daj nam ciepło...
które ogrzeje nasze zmarznięte rączki i nóżki...
bo jak nie to zamarzniemy...i nie będzie kto miał pisać listów do ciebie

ja napisze notę protestacyjną przeciwko twojemu notorycznemu spóźnianiu się
co jest rzecza niewybaczalna i niedopuszczalna zarazem

@Jolcia. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Teraz wiesz jaki był Twój były. To był test z życia którego On nie zdał.
Generalnie ludzi poznaje się w ciężkich sytuacjach losowych,w biedzie, w chorobie itp.
Teraz wiesz że na nim nie możesz - mogłaś polegać.
A gdybyście byli małżeństwem i mieli dzieci ? Prawdopodobnie również by Ciebie zostawił, lecz wtedy z dziećmi. Więc może, że lepiej się stało jak się stało.
Oczywiście to jest gdybanie. I mi to wybaczysz.
Teraz za to masz szanse spotkać kogoś lepszego, wyrozumiałego.
Człowieka na dobre i na złe chwile w życiu. I gdyby nie to rozstanie, to może byś tej szansy nie miała.

Więc głowa do góry. Jest wiosna - chociaż nie wygląda na to . Przyroda budzi się powoli ze snu do życia, a hormony zaczną same działać

ale po co udowadniac istnienie Boga??

Dokładnie, dla mnie takim dowodem może być słoneczny dzień, tęcza, budząca się do życia przyroda, każda chwila gdy czuje się bezpieczna i szczęśliwa. DLa kogoś innego to tylko zjawiska naturalne lub fizjologia... To chyba zależy od tego kim jesteśmy, jakie mamy doświadczenia, jak pstrzegamy świat itd. Najważniejsze chyba aby każdy żył, zgodnie z samym sobą i przy tym nie krzywdził innych. Jeśli wierzę, bo chcę to nie potrzebuję dowodów Nie oznacza to, że nie szanuje tych, którzy nie wierzą, mają do tego prawo jak ja do swojej wiary.

Wiosna-wiosna-wiosna!
Marinho, jakoweś zdjęciówki znacznie ubarwiłyby Twe doniesienia na Forum. Oprócz noża, siekiery, piły, pojemników, zatruwaczek i przeróżnego bojowego sprzętu zabierz też czasem do lasu aparat fotograficzny
(Choć sam przyznaję, że często też go zapominam...)
Tak było i w miniony czwartek w Mazowieckim Parku Krajobrazowym, gdy dobrałem się do małej wierzby iwy i wydzierałem jej owadzie tajemnice. Poniższa fotka jest pstryknięta w domu, a w tle, zamiast budzącej się do życia przyrody widać kawałek podłogi... Ale ważniejszy jest temat zdjęcia: widać na nim żerowisko dłużynki dwukropki (Oberea oculata). Z prawej mamy wygryzioną kolebkę poczwarkową, a z lewej przygotowany otwór wylotowy zapchany kłaczkami trocinek. No i w środku jeszcze dość ruchliwą larwę, która do przepoczwarczenia zabierze się pewnie za jakiś miesiąc. Gdy ten proces dobiegnie końca, a imago opuści gałązkę trafi pod obiektyw mego aparatu, by udowodnić wszystkim, że z takiej białawej glizdy przeobrazi się w całkiem ładnego chrzączcza.
Pozdrawiam!
Wujek Adam

Spotkanie jest w swojej formule otwarte. Trzeba było nadać jakiś tytuł na początek i tak wyszło z tym namawianiem się wschodu. Uważam też, że otwartość powinna polegać na tym, że bierzemy na plener każdego kto zechce przyjechać. Matki, żony, kochanki, dzieci, wnuki i prawnuki. Sądząc po zdjęciach miejsce jest tak piękne, że każdy znajdzie coś dla siebie ciekawego do roboty.
Co do terminu, to niestety nigdy nie uda się dopasowac tak, żeby wszystkim pasował. Z tego co widziałem jak zdają maturzyści, jak zaczną w maju się egzaminować, kończą gdzieś w lipcu. Mam tu na myśli też egzaminy na wyższe uczelnie itp.
Maj wydaje się być ciekawym terminem. Do wakacji jeszcze kawałeczek. Przyroda budzi się do życia. Czerwiec może byłby lepszy, ale nie zapominajmy, że ten miesiąc ma literkę "R" w nazwie. Z czym się to wiąże, to fotografujący wiedzą.

Jest to ostatni element rocznego cyklu przyrody.

Na wiosnę budzi się życie, zwierzaczki, roślinki a także Leśne Duchy (driady, drzewce, a także dzicy jeźdźcy oraz Ariel). Następnie wybierany jest "nowy" Orion spośród dzikich jeźdźców. Wyborowi temu towarzyszy kolejny rytuał, którego nie opiszę. Potęga Oriona rośnie wraz z rozwojem przyrody i osiąga swój szczyt latem. Wtedy wyrusza w drogę powodując Dziki Gon, który zawsze przestrasza, a czasem nawet zabija Bretońskich chłopów. Potem potęga Oriona słabnie tak, że z nadejściem zimy jest już na tyle słaby, że tylko do spalenia się nadaje... Potem cała knieja zasypia (jedynymi obrońcami lasu pozostają zmarznięte elfy).

Nie jestem na 100% pewien, ale wydaje mi się, że w 5 edycji Orion nie ulegał spaleniu, tylko zasypiał razem z Ariel na zimę. Oczywiście w 5 edycji nie było dzikich jeźdźców...

Myśle, że nikt nie wybiera czy zostanie homoseksualista, czy heterosekskualistą. To musi przychodzić z czasem, kiedy większe zainteresowanie wzbudza ta sama płeć.
Uważalam, że jest to nienaturalne, bo wśrod innych gatunkow ziwrzat nie wystepuje, no i oczywiście się myliłam. Homoseksualizm wystepuje w przyrodzie (wiem, że jakieś ryby wykazują takie słonności, ale nie pamietam jakie).
Trzeba przyznac, że miałam mało tolerancyjny stosunek do homoseksualistów, ale oglądając jeden film (niestety nie pamiętam tytułu) moj stosunek się zmienił.
Czemu nie moga miec normalnego życia, skoro nie moga zmienic swojego stosunku do płci? To byloby niesprawiedliwe (chociaz co w naszych czasach jest sprawiedliwe).
Jestem za tym, żeby zawierali małzeństwa (wiadomo podzial majątku itp.), jednak adopcja budzi we mnie pewne watpliwości.

Agloval napisał/a:

To nie jest adekwatne porównanie, i nie o to mi chodzi, ale przeziębienie jest wbrew zdrowiu i dalej występuje. Rak jest wbrew naturze i też długo występuje. To samo z AIDS, też jest wbrew naturze, a występuje. Dzieci upośledzone też się rodzą, choć jest to wbrew naturze... (nie będę podsumowywał)

No wiesz choroby nie są tak bardzo wbrew naturze. Selekcja naturalna, jedno umiera, zeby drugie moglo żyć.
Jasne choroby są szkodliwe dla człowieka, mozna powiedziec nienaturalne tym bardziej jesli powodują śmierć, ale z biologicznego punktu widzenia sa jak najbardziej naturalne. :P

Jak w temacie bo chyba nie ma sensu zakładac nowego.Bardzo się ciesze ,ze poryszony przeze mnie problem-tak wielu poruszył i jest tyle postów.Teraz idąc tą droga chce zapytac koleżanki i kolegów gdzie mam szukać przykładowych zdjęć wykonnych sonnarem 3,5/135,pentaxem lub takumarem/ich braćmi/135.Chciałbym by moje oko-oczy zobaczyły co jest co.Byłbym bardzo rad gdyby KTOŚ podzielił się swoim doświadczeniem w w/w temacie.Byłem przed chwilą na długim spacerze na działkach .Zycie w przyrodzie budzi się i można malować obrazy/czyt.zdjecia/swoim sprzęcikiem ale rodzi się pytanie jakich użyć szkiełek.Do czytających.Podzielcie sie swoim doświadczenie i wiedza i z góry serdecznie dziękuje.Mój nik wiosna 77 a pamiętam była zimna.

W Polsce autostrady są potrzebna wszędzie, a "Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad" chce robić je w miejscach, w których budzi to największe kontrowersje. Autostradę przez Dolinę Rospudy jak znam życie zrobią chociażby na przekór ekologom, a za 15 lat będą żałowali i wywalali sarę na naprawę przyrody. IMHO łatwiej przesunąć autostradę o parę kilometrów (jak proponują ekolodzy) niż później naprawiać wyrządzone szkody...

BTW
Prawdopodobnie "nasz" (w cudzysłowiu, bo ja tego głąba nie wybrałem i żaden on mój) nieudolny prezydent i tak nic nie zrobi w tej sprawie, ale ja i tak sie podpiszę pod petycją (bo co więcej może zrobić szary, nieśmiały człowiek... do drzewa się przecież nie przykuję).

Ja to u siebie jakoś specjalnie nie zauważyłem takiego efektu bezpośrednio po wysiłku, choć praktycznie codziennie jeżdżę na rowerze. No, ale może to się odczuwa wtedy, gdy się nie uprawiało sportu i nagle się zacznie. Chociaż może jednak trochę odczuwam, ale to wiosną, kiedy po zimie znowu siadam na rowerek, ale tu pewnie na poprawę samopoczucia ma też wpływ dłuższy dzień i budząca się do życia przyroda. A zimą niestety sport zastępuję mi objadanie się

P.S. Jesteś pewny z tą SEROTONINĄ? Ja nigdy o tym nie słyszałem. Z tego, co wiem to podczas wysiłku wydzielane są ENDORFINY naturalne substancje o oddziaływaniu nieco podobnym do morfiny i to one mogą powodować powyższe odczucia powysiłkowe. Endorfiny są też silnie wydzielane w stanie ZAKOCHANIA.

Sailor Dream - nick ze starego forum o Sailorkach. Już tak zostało, że go wszędzie używam.
Latek 20
Zainteresowania widać w profilu ;p
Kontakty do mnie macie
Adres: a co? poślecie mi kartkę na urodziny? XD Jak będziesz grzeczny/a to dostaniesz ;3
Zakochana w Edziu Elricu *-* To jest mój mąż więc wara mi od niego xD
W M&A zakochana od 7 roku życia, także dłuugo. Siakieś 13 lat? o.O Prawie 14 ;3
Kocham wiosnę, gdy przyroda budzi się do życia ;) (i te kałuże błota przed domem >.< Fuuj).
Nienawidzę...nie. Nie mówi się "nienawidzę". Bezgranicznie niecierpię: zimy, zimnego obiadu, zimnego piwa, głupich nobiarskich tekstów i zachowania, Wiśniewskiego, gdy włosy mi się kręcą, nudnych konwentów i braku kasy.
Szczera aż do bólu, czasami bez powodu lubię kogoś powkurzać. Mam swoje schizy, o których nie mówię ;3 Słowem jestem wspaniała xD Po autografy proszę na pm pisać ;p
Winowajca, który mnie tu ściągnął to moja kochana imoto Mao :*

DLA CIEBIE MISZA

Popatrz na gwiazdy gdy budzi się nowe życie.
Są samotne i żyją na uboczu.
Ludzie nie widzą ich blasku ani jasności jaką dają.
Tak właśnie czuję się ja.
Samotna i nikomu niepotrzebna.
Jak bezdomny pies, którego nikt nie kocha.
Nie ma on do kogo wracać.
Czasem dostanie jakieś ochłapy i wyżebrze trochę czułości.
Ale nikt nie chce go wziąść do domu.
Siadam z nim na krawężniku i płaczę.
Patrząc na gwiazdy chciałabym być jedną z nich.
Aby nigdy już nie zaznać samotności.
Gwiazdy mnie potrzebują i kocha mnie tylko pies.
To jedyne co jest dobre w przyrodzie ...



Ciepłych, pełnych radosnej nadziei Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, a także kolorowych spotkań z budzącą się do życia przyrodą. Zdrowia, szczęścia, humoru dobrego, a przy tym wszystkim stołu bogatego. Mokrego dyngusa, smacznego jajka i niech te święta będą jak bajka. Na tę Wielkanoc życzyć Wam wypada ciepła domowego, miłości bliźniego, placka wybornego i spokoju świętego.
WSZYSTKIM GRACZOM oraz TD POKOJU DREWUTNIA - życzy: Administracja Pokoju.


przeklejone z joemonstera

Postaci: znajoma, jej ślubny, kot Mycek.

Jest słoneczny maj. Piękny sobotni poranek. Przyroda budzi się do życia. Ptaszki ćwierkają. Wiją gniazdka w listowiu. Poprzez niedomknięte okno promienie słońca delikatnie muskają alabastrowe ciało śpiącej. Wokół roztacza się upojny zapach kwitnącego bzu. Leciutki wiaterek delikatnie budzi znajomą do życia. Po chwili jej luby cichutko wkracza do sypialni z pachnącym posiłkiem na tacy. Ona - mile zaskoczona - zalotnie głaszcząc jego rękę pyta:
- Cóż to za okazja, by zjeść śniadanie w łóżku?
- Mycek narżnął w kuchni pod stołem. Nie chciało mi się tego sprzątać.

Ciepłych, pełnych radosnej nadziei Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, a
także kolorowych spotkań z budzącą się do życia przyrodą. Zdrowia,
szczęścia, humoru dobrego, a przy tym wszystkim stołu bogatego. Mokrego
dyngusa, smacznego jajka i niech te święta będą jak bajka.

Wesołych Świąt Wielkanocy

Maj to chyba najpiękniejszy miesiąc. Przyroda budzi się po zimie do życia. Słońce sprawia że też czujemy się bardziej pobudzeni. Chce nam się wstać. Uśmiech gości od rana na twarzy. W takich chwilach wyjątkowo nie chcemy być sami.

Słonko majowe

Słonko majowe
ze snu już wstaje.
We mgłach różowe
wyzłaca gaje.

Przez chmur koronki
patrzy ciekawie,
biegnie przez łąki
kąpać się w stawie.

Promyki drżące
po drzewach wiesza.
I budzić śpiące
kwiaty pospiesza.

Wszystko się budzi.
Do zajęć wraca.
Ożywia ludzi
radość i praca. wstać.

Adam Asnyk

I jak nas taki miesiąc ożywia?
Jak budzimy się z zimowego snu?

Hmmm... Przyroda budzi się do życia, gwałtownie, drapieżnie, matka natura budzi w sobie pierwotne siły... Interpretacji, spojrzeń, odczuć może być wiele... Może dlatego, że "ja głupia bez matki" tak właśnie postrzegam budzenie się do życia matki natury - gwałtownie, drapieżnie, "nienaturalnie"... Jakby drażniło mnie to budzenie, ta matka natura...

To takie moje spojrzenie, choć nie jedyne...
Kłaniam się
Ziemek

Życzę Wam ciepłych, pełnych radosnej nadziei Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, a także kolorowych spotkań z budzącą się do życia przyrodą. Zdrowia, szczęścia, humoru dobrego, a przy tym wszystkim stołu bogatego. Mokrego dyngusa, smacznego jajka i niech te święta będą jak bajka. Na tę Wielkanoc życzyć Wam wypada ciepła domowego, miłości bliźniego, placka wybornego i spokoju świętego.

Tomek Szymański

Dzień dobry,


  Hej.

  Wedle mojej wiedzy, to 2500 kcal to nieco za dużo, chyba że masz
dodatkowe zajęcia typu jogging, pływanie, siłownia itp. O ile jednak
wiedziesz realtywnie spokojny żywot, to 1800 kcal zwykle zupełnie
wystarcza. Wiele badań na różnych gatunkach zwierząt (w tym na ludziach!)
potwierdziło też, że stan tzw. "lekkiego głodu" jest najbardziej pożądany
z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania układu trawiennego a także
średniej długości życia. Nie dobrze jest więc jeść tylko wtedy, gdy
poczuje się głód. Tak samo trzeba też uważać w czasie jedzenia ---
po zjedzeniu jakiejś tam porcji, czujemy często, że jeszcze cośbyśmy
zjedli, ale mimo to należy się wstrzymać --- poziom cukru we krwi,
który sygnalizuje głód lub sytość, nie zwiększa się od razu, a po
upływie średnio 20--30 minut od zjedzenia posiłku. Jeśli więc
zjemy coś dodatkowego, to często "objemy" się, co nie jest ani
przyjemne ani zdrowe. Dobrze jest też jeść posiłki o stałych porach,
a nie z doskoku --- organizm, gdy jest przyzwyczajony do określonych
pór, działa najwydajniej. Oprócz tego każdy organ działa w pewnym
cyklu, które zaś cykle podporządkowują się cyklom o dłuższych okresach
(to jest w ogóle powszechne prawo przyrody: dzień-noc, ale z większej
perspektywy wiosna-lata-jesień-zimna, czy z jeszcze większej
zlodowacenie-ocieplenie) --- serce: skurcz-rozkurcz-odpoczynek, tak
samo jest też z układem trawiennym. Ponoć najbardziej aktywny jest on
w okolicach południa i wtedy najkorzystniej jest zjeść najbardziej
obfity posiłek w ciągu dnia, czyli obiad (a nie w okolicach 16--17,
jak to zwykle bywa), tak samo też nie powinno się jeść na 2h przed
snem (zasypiać zaś najlepiej jest między 19 a 24) --- po sobie widzę,
że to faktycznie działa, tak samo też chodzenie spać między 20 a 21
pozwala mi na 6--7h snu, po których budzę się sam(!), bez budzika,
wyspany, o godzinie... 3--4 w nocy 8) Wiecie ile jest wtedy czasu na
dodatkowe rzeczy? 8)



Zdecydowalem sie na wies...


Re : Ja też przed kilkoma laty. I to była najlepsza decyzja w moim życiu.

(ujely mnie lasy, woda, cisza i PRZESTRZEN).
Re : Warto kupić dużą działkę ( 1 - 2  ha) , zadrzewioną (sam kupiłem 60-cio
letni sad) bo drzewa dłuuuugo rosną, dobrze mieć otulinę-strefę ochronną
50-100 m od granic (np teren wyłączony z zabudowy, łąka, las).

za płotem - to wszystko najszczersza prawna. Ale ciszy to nie zaznasz : o
4-5 rano będzie Cię budził hałas - ale ptaków - nie ciężarówek, czy
autobusów :-)))

Szukam osob, ktore podjely takie wyzwanie (wies). Mieszczuch przezyje?


Re : Ależ to nie jest wyzwanie. Wyzwaniem jest torturować się mieszkając w
mieście ! Dla uzupełnienia : 55 lat mieszkania w betonowej dżungli, żadnego
doświadczenia wiejskiego... (mieszczuch od kilku pokoleń)

Jak koszta?
Re : Czego ? Utrzymania chałupy ? Utrzymanie domu 180 m (bez garaży)
kosztuje mnie mniej, niż 40-to metrowego mieszkania w mieście. Dwa km od
domu mam sklep zaopatrzony dużo lepiej niż "miastowy". Jajka (kurze
"dziobane" , kacze, gęsie, indycze) , mleko, itp itd  300 metrów od domu u
sąsiada - ceny 70 % miejskich. Dojazdy do miasta ?  Mam ok. 20 km i na
paliwo wydaję mniej, niż mieszkając w mieście. Odśnieżanie ? Od domu do
szosy (na szczęście powiatowej - mały ruch) mam 100 m. Czy wiesz jaka to
przyjemność pomachać szuflą o 5-tej rano przy 10-cio stopniowym  mrozie i
przyglądać się o świcie na iskrzące w śniegu promienie wschodzącego słońca ?

Chce duzo robic sam... ale nie wiem czy podolam.
Re : Jeśli jak piszesz "ujely mnie lasy, woda, cisza i PRZESTRZEN" - to nie
będzie to "robota". To dla Ciebie będzie zabawa z wielką przyjemnością
wykonywana. Z Twojego listu wynika, że "czujesz" przyrodę. I to wystarczy.
Bądź pewien, że "podołasz" - inaczej się nie da :-)

Powodzenia !
Andrzej R.




Zwolnili Kondzia z pracy :-((((
Redukcja kosztów i tego typu.....:-(((
Tym samym Kondzio nie będzie miał za co żyć, płacić rachunków i kupować
piwa....:-(((


bardzo mu współczuję..

A co gorsza - będzie (nie wiadomo na jak długo) odcięty od Pręgierza..
:-((((
Jak ktoś będzie coś wiedział o jakiejś robocie w Warszawie dla
dziennikarza/redaktora z doświadczeniem to dajcie znać na priv lub Grupę.


pytałam - niestety nie mam znajomych w tej branży
ale jak znajdziesz chwilkę, to zajrzyj tam:
http://www.korba.pl/www/index.php3?menu=6&kategoria=11
może znajdzisz tam coś wartego uwagi

Jeszcze napiętnuje mój gupi (nie głupi, tylko gupi) pomysł dbania o
kondycję
i linię... Od poniedziałku rozpocząłem bieganie... Dystans ok. 2km...
Tempo
świński truchcik.... Wtorek... Zakwasy... Wieczorem 2km - świński
truchcik... Dziś...czuje się, jakby zgwałcił mnie goryl - nie mogę chodzić
:-(((
Dziś też biegam....biorę ze sobą Kondzia... Niech też zobaczy, że schudnąć
łatwo nie jest....


to dobry pomysł, by w ten sposób oderwać go od trosk...
Trzymam kciuki za Was...

Pitt

P.S. Do dupy z taką wiosną! :-(((


Popatrz na to trochę inaczej, wszystkie kłody jakie spotykamy na naszej
drodze
w dalszej perspektywie tylko nas wzmacniają..
A otaczająca nas budząca się przyroda w pewnym stopniu mobilizuje do
działania
Życzę pogody ducha... i wiary w swoje możliwości
a wierzę, że są one faktycznie niemałe..

pozdrawiam serdecznie

Ana


He,he,he a takie budził nadzieje.Adamala juz chciała
prowadzic z nim privową dyskusje juz miala nadzieje na
merytoryczną podbudowe ich wspolnych z Sabathem wypocin.
No coz znowu górą K/K i znowu prawda wygrała!
Dostałem pogrózki dotyczace mojego zabanowania na tej liscie
oczywiscie nada sie temu odpowiedni rozglos.Juz kiedys krzyczeliscie
ze Zabiełło zabanował Sabatha gdy ten chciał działac na jego terenie,
zróbcie to samo aprzybijecie ostatni gwózc do własnej trumny;-)))
(Ja bym nie zabanowal nawet takiego spamera jak Sabath!)

Ponizej podsumowanie dyskusji z Łukaszem Paszke::

Z tego wynika że w naturze właściwie nie ma ani celu ani kryteriów jej
rozwoju (ewolucji). Normalna sieczka. W takim razie pytanie jest takie.
Skoro nie ma celów i kryteriów to dlaczego wszystko co nas otacza jakoś
podejrzanie tworzy stabilne i zwarte układy? Czemu to wszystko się jakoś
poukładało i nie tworzy chaosu?
W przyrodzie zawsze występują dwa kryteria przetrwania, czas życia, i
prawdopodobieństwo powstania. I to jest tak logiczne że nie trzeba tego
wyjaśniać dokładniej.


______________________________________________________________________
KK
No wlasnie,dlaczego w przyrodzie widzimy celowość??
Poza tym twoj komentarz do'Wasela' nie jest naukowa
weryfikacja jego zalozen.Naukowa weryfikacja jego zalozen jest moj model i
mysle ze dobrze by bylo gdybys go zweryfikowal.Tylko zrob to w identyczny jak
ja sposob zaprezentuj swoj model bedacy adekwatnym do tego co sie dzieje w
przyrodzie!Tymi poetyckimi wywodami nie zaspokoisz apetytow tych zercow i
zaraz bedziesz ogloszony falszywym prorokiem.A jak nie wierzysz to napisz
jeszcze cos o celowosci w przyrodzie a najlepszym przypadku zostaniesz
posadzony o ideologiczne bajdurzenie;-)

_____________________________________________________________________

pzdr
KING


[ Ina The Blue Sorceress ]

z bardzo niemrawym echem. Dyskusji jest niewiele i koncza sie po 5-7 poscie.
Co to w ogole ma byc?


Droga Ino,

niestety, grupy usenetowe mają to do siebie, że nie da się ich tego
typu apelami zmienić. Grupa zależy w dużym stopniu od tego, jacy
ludzie na niej się znajdą, o czym chcą rozmawiać itd. Tak się
złożyło, że w tej grupie stosunkowo często pojawiają się ludzie,
którzy np. na interesujące mnie tematy mają mało do powiedzenia.

Ładnych kilka lat temu usiłowałem założyć listę dyskusyjną o nazwie
"Przyroda", ba! nawet założyłem. Mieliśmy wśród subskrybentów bardzo
ciekawych ludzi, tak studentów i profesorów. Po kilku tygodniach
intensywnych i ciekawych dyskusji grupa umarła śmiercią naturalną.
Formalnie nadal istnieje -- ale mało kto o tym wie. Od czasu do czasu budzi
się z hibernacji, gdy ktoś zadaje jakieś pytanie o kleszcze albo takie
dziwne coś, co zobaczył pod prysznicem.

O dziwo, najciekawsze biologiczne dyskusje w Usenecie, w jakich zdarzyło mi
się brać udział, miały miejsce na pl.rec.fantastyka.sf-f: o definicji
życia, o memach, o dziedziczeniu inteligencji, o klonowaniu. Nie wiem, z
czego to wynika, chociaż mam kilka hipotez. Przede wszystkim -- tamtą grupę
czyta mnóstwo ludzi, i wśród nich zawsze znajdzie się kilku
zainteresowanych czy nawet zajmujących się aktywnie danym tematem.

Czy tutaj w ogole pisza jacys biolodzy?


Nie wiem. Piszę doktorat z biologii molekularnej, nie mam pojęcia, czy się
kwalifikuję. A Ty, czym się zajmujesz? I dlaczego piszesz anonimowo?

j.


Wyższość filozofii indiańskiej polegała na tym, że nie stanowiła ona
dyscypliny wydzielonej z życia.
Była natomiast mądrością kolektywną, stosowaną na codzień.  Według niej
człowiek jest wkomponowany w środowisko naturalne, dla którego posiada
szacunek i które współtworzy.

Nie było też podziału na filozofię i religię.  Duchowość była dostrzegana
zarówno w ludziach, zwierzętach jak i przyrodzie jako takiej.  Mądrością
zaś
była świadomość owej duchowości. Harmonia z naturą była zaś cnotą.

Być może odbiega to od twojego 'klasycznego' rozumienia filozofi ale
umiłowanie mądrości może przyjmować przeróżne fromy.

Chodzi mi oczywiście tylko o Indian północno-amerykańskich.

AW


:)
Moje "klasyczne" rozumienie filozofii jest zupełnie naturalne. Traktuję ją
jako praźródło wszystkich nauk i dzieł człowieka. Umiłowanie mądrości,
poszukiwanie jej w codziennym życiu, nie w oderwaniu od niego.
Zaznaczyłam już, że nie jestem teoretykiem filozofii, doświadczanie jej jest
dla mnie jak przygoda  i nie stanę tutaj w szranki w żadnych naukowych
dysputach. :)
Wracając do Indian i może kończąc ten wątek:
Podoba mi się Twoja synteza, bardzo celnie charakteryzuje duchowość Indian.
Chodziło mi jednak w moim pierwszym poscie o to, że nie ma świadectwa tamtej
kultury zapisanego w historii filozofii.
....
"Dlaczego ja miałbym być kimś innym? Jestem spokrewniony z Naturą, jestem
cząstką Natury. Nie mogę być nikim innym. Nie będzie błędów w życiu, dopóki
nie będzie się próbować być kimś innym. Trzeba być tym, kim się jest. Twoja
koszula może na mnie nie pasować. Może być za duża lub za mała, więc lepiej
będę nosił swoją własną. "
Phillip Deere

To współczesność Indian. Budzą się. Polecam do przeczytania:
 http://www.tipi.pl/tawacin/t62/phdeere62.html

Mam też cichą nadzieję, że nastąpi odrodzenie ich dziedzictwa :

" Musicie zrozumieć, co mówię o indiańskiej drodze życia. Jest to droga
życia istoty ludzkiej - zrozumiecie to, jeżeli staniecie się znowu ludźmi.
Nasi ludzie zaczynają się więc budzić. Przeżyliśmy lata edukacji i prania
mózgów. Teraz odkrywamy, że nie możemy być nikim innym, ale musimy pozostać
sobą. Oto dlaczego indiańska świadomość dojrzewa i z roku na rok staje się
silniejsza. Ponieważ są to proroctwa naszych przodków wierzę, że wreszcie
plemiona złączą ręce i staną w kręgu" Phillip Deere

Pozdrawiam
basia


Witka,

tak sobie jedu po Warszau, naszym miescie, stolycy ukochanej i sie
dziwuju, dokad sie te ludki tak w tych blaszakach spiesza. Ludzie
wiosna idzie, a zwolnijcie tak trochu, a spojrzcie - spodniczki mini
sie juz pojawily na chodnikach... Przyroda sie budzi do zycia... Teraz
najpiekniejsza pora, trawa taka zielona. A te ludki buta... i ile
konikow pod maska Cieniasa sportawego. I do tych betonowo szklanych
bunkierkow... ehh... I zeby byc szybciej, nawet dwie minuty... a tu
sie jeszcze przed tego wepchne, na grubosc blachy. A ty taki, owaki,
ty na pewno bedziesz jechal za mna. Po moim trupie...

dalej nie bede sie rozpisywal, sami wiecie, jak jest. Moze by tak
(jesli czytaja to jakies pismaki) zorganizowac jakis dzien uprzejmosci
na drodze. No bo, czy zastanawialiscie sie, o ile pozniej
przyjedziecie do celu jesli wpuscicie przed siebie nawet 10
samochodow? Gwarantuje, ze nie bedzie to 10 min. Prawdopodobnie nawet
nie 5. A o ile wiecej zajmie Wam droga do domu, jesli zamiast 100 km/h
pojedziecie "przepisowe" 70 ?? Moze tak na probe 1 dzien - nie
spieszymy sie do pracy... wyjezdzamy 10 min. wczesniej, przyjezdzamy
na czas. W dobrym nastroju, wpuscilismy przed siebie 7 nerwusow. A z
"Gazety W." mamy wyciete usprawiedliwienie:

        "Szanowny Panie Dyrektorze!
Prosze o usprawiedliwienie spoznienia sie mojego syna/corki
.............................. do pracy w dniu 1 czerwca 2001 z powodu
przestrzegania zasad kodeksu drogowego i bycia uprzejmym uczestnikiem
ruchu.
Liczymy na wyrozumialosc,
Spoleczenstwo."

co wy na to???

pozdro,
R.
Ciff(ic 1.4)


Witajcie,

wiosna idzie, przyroda budzi się do życia, akwaria też są kawałkami przyrody, więc i akwaria budzą się do życia. Krótko mówiąc zalałem następny baniaczek. Tym razem będzie to typowo roślinyy baniaczek tzw. holender.

Pls darować mi te kamole na fotkachh, ale jeszcze musiały przytrzymywać niepokorny korzeń.



Projekt ma swoją zakładkę w moim blogu: http://aqualog.aquadreams.pl/?cat=19

O ile sam aranż nie jest bardzo ciekawy o tyle spostrzegawczy zapewne szybko zauważą użycie produktów firmy FERKA. Ja zacząłem używać tych produktów ok. 1,5 roku temu, ale ten aspekt będzie w innym miejscu

Specyfikacja projektu

* Zbiornik
60×30x35(wys.) (6mm Opti White) co stanowi ok. 60 litrow brutto

* Oświetlenie
obecnie standardowa oprawa ATMAN DR-60: 2 x T8 15W Sylvania oraz Arcadia.
planowana przerobiona oprawa ATMAN DR-60: 2 x ADA Twin 36W

* Nawożenie
Podmiany: Woda 100%RO + JBL AquaDur Plus
FERKA Aquatilizer, Balance-K, Stemma, Rosetta

* CO2
obecnie brak
w planach kilka wariantów

* Podłoże & Dekoracje
FERKA Aquabase, ADA AquaSoil Amazonia I, Bacter 100, Clear Super, Tourmalince BC, Plocher Penac-W, Penac-P

* Filtracja
Eheim 2213 - EHEIM Ehfisubstrat PRO, ADA Palm Net, Clear Super, Bacter 100

* Ogrzewanie
brak

* Flora
Didiplis diandra
Hemianthus micranthemoides
Rotala sp. green
Ludwigia arcuata
Pogostemon helferi
Glossostigma elatinoides
Flame moss (Taxiphyllum sp.)

* Fauna
Caridina japonica
Caridina cf. babaulti

Apistogramma borelli, są tylko tymczasowo
Docelowa obsada jeszcze nie nie jest określona

http://motywy-literackie.klp.pl/ser-6.html
http://forum.servis.pl/viewtopic.php?p=42747
http://www.wolnelektury.pl/motyw:Ogr%C3%B3d
http://www.bp.radom.pl/motywogrodu.html

Przykładowy wstęp do pracy:
„Motyw ogrodu obecny jest w literaturze wszystkich epok literackich, chociaż szczególnie ważne funkcje pełni w dobie Oświecenia - w nurcie sentymentalizmu oraz w romantyzmie, gdzie tajemniczość i złożoność świata przyrody jest dodatkową inspiracją dla artysty. Ogród istnieje od zawsze. To Eden, miejsce szczęśliwości stworzonej przez Boga dla ludzi, to Ogrójec, miejsce, gdzie rozpoczyna swe cierpienia Chrystus, wreszcie - przepiękne ogrody XVIII - wieczne, służące wypoczynkowi i zabawie jak Sofiówka czy Puławy. Ogród zwykle jest tłem pewnych ważnych wydarzeń, ale czasami staje się również ich bohaterem - tak dzieje się z jedną małą różą, która dla Małego Księcia jest najpiękniejszym ogrodem. Bohaterem powieści jest również tajemniczy ogród, w którym chory, nieszczęśliwy Colin odnajduje radość życia".

OGRÓD PRZEDZIWNY - Leopold Staff

W przedziwnym mieszkam ogrodzie,
Gdzie żyją kwiaty i dzieci
I gdzie po słońca zachodzie
Uśmiech nam z oczu świeci.

Wodotrysk bije tu dziwny,
Co śpiewa jak śmiech i łkanie;
Krzew nad nim rośnie oliwny
Cichy jak pojednanie.

Różom, co cały rok wiernie
Kwitną i słodycz ślą woni,
Obwiązujemy lnem ciernie,
By nie raniły nam dłoni.

Żywim rój ptaków, co budzi
Ze snu nas rannym powiewem,
Ucząc nas iść między ludzi
Z dobrą nowiną i śpiewem.

I mamy ule bartnicze,
Co każą w pszczół nam iść ślady
I zbierać jeno słodycze
Z kwiatów, co kryją i jady.

I pielęgnujem murawę,
Plewiąc z niej chwasty i osty,
By każdy, patrząc na trawę,
Duszą, jak trawa, był prosty.

Literature znajdziesz w linkach ktore Ci podalam, na pewno wybierzesz cos co bedzie Ci odpowiadalo.

"Do Trupa"-Jan Andrzej Morsztyn (barok
„Cierpienia młodego Wertera” Goethe (romantyzm)
„Konrad Wallenrod”- A. Mickiewicz(romantyzm)
„Dziady cz. II”- A.Mickiewicz (romantyzm)
„Balladyna” - J. Słowaki (romantyzm)

BAROK

W Baroku o śmierci pisali Mikołaj Sęp Szarzyński i Daniel Naborowski. Nieobce im są rozterki średniowiecznego filozofa, Św. Augustyna. W swych rozważaniach doszli do konkluzji, że uwolnieniem od śmierci jest miłość do Boga. Śmierć jest naturalnym końcem wszystkiego – bawmy się zatem, póki żyjemy, póki śmierć nie nastąpi. Uznano śmierć jako naturalne zjawisko, które towarzyszy człowiekowi od zawsze – jest to filozoficzne podejście, „oswojenie” śmierci. Jest to zwykły proces, a nie nadnaturalny i straszny. Śmierć i miłość to dary od Boga, wobec których wszyscy są jednakowi. Sposobem na śmierć jest jej pokochanie. H. Morsztyn powiedział: „każda rozkosz kończy się śmiercią”.

OŚWIECENIE

Oświecenie - to trudny okres historyczny, kiedy cała uwaga skupia się na próbach podźwignięcia Państwa z gruzów. To czas reform oświeceniowych – nauka dla wszystkich, w tym także rozpowszechnienie umiejętności czytania i pisania . Śmierć schodzi na plan dalszy, ale nie znika – pojawia się raczej w innym ujęciu. Dzięki rozkwitowi przyrodoznawstwa i medycyny człowiek poznaje mechanizm śmierci, jej fizjologię . Nie jest już ona tajemniczym, budzącym strach zjawiskiem, ale jednym z wielu ważnych mechanizmów zachodzących w przyrodzie.

Powinnaś zajrzeć też tutaj
http://nauka.katalogi.pl/...-t32000-s3.html
http://www.sciaga.pl/teks...i_w_literaturze
http://nauka.katalogi.pl/...m_id=1&strona=1

Wiosna tuż tuż...
BEST SPRING COURSES

Czy zastanawiałeś się już gdzie chcesz spędzić wiosnę? Poczuć jej zapach, obserwować przyrodę budzącą się do życia, spędzić czas z ludźmi, którzy podobnie jak Ty są gotowi na nowo podbić świat, wytężyć zmysły na nowe, wiosenne doznania? Wyrusz z nami w niesamowitą podróż w wybrane miejsce w Europie. Masz szansę zwiedzić miasto, o którym zawsze marzyłeś. Oferujemy Ci Rzym, Paryż, Ateny, Istambuł, Belgrad i wiele innych.

Do 22 grudnia trwa aplikacja na wiosenne kursy naukowe, które są połączeniem nauki i zabawy, czyli tego, co lubimy najbardziej Nie zmarnuj tej szansy! Choć teraz wydaje się jeszcze odległa i nierealna, obserwując zimę za oknem, wiosna to idealna pora na niesamowite przygody!

Więcej informacji o samych kursach (ich tematyce i terminach) na stronie www.BEST.eu.org.

A oto parę wskazówek:

Żeby aplikować:
1. Załóż konto w BEST-owym systemie BEST Application System (wejście do systemu przez stronę BEST International - www.BEST.eu.org).
(Jeżeli posiadasz już tam konto, zrezygnuj z tego punktu)
2. Zajrzyj do naszego biura w Bratniaku (pok. 204). Koniecznie zabierz ze sobą ważną legitymacje studencką- tylko tak będziemy mogli aktywować Twoje konto.
3. Napisz aplikację na wybrany kurs, a następnie wyślij ją przez BEST Application System.
4. Teraz już tylko czekaj na wieści...

Koszt:
Koszt kursu to 15 euro + koszty dojazdu. Dodatkowo przed wyjazdem należy zostawić w naszym biurze depozyt w wysokości 40 euro, który w całości zostanie zwrócony po powrocie.
O wyżywienie, zakwaterowanie, wykłady i rozrywkę nie musisz się martwić- to wszystko będzie na Ciebie czekało na miejscu.

Już teraz zapraszamy Cię na spotkanie ze studentami, uczestnikami kursów BEST-owych, którzy będą mogli udzielić szczegółowych informacji o przebiegu tych wydarzeń. Data i godzina spotkania zastaną podane wkrótce.

Monika Szczygieł

Zorg, nie wyświetla się, wrzuć linka może.

Po zastanowieniu się nad swoimi poprzednimi tekstami chciałbym nieco zweryfikować swoje przemyślenia .
Wydaje mi się, że bez egotycznego umysłu zanikłoby poczucie integralności prawdziwego JA z całym wszechświatem. Być może wszechświat byłby wówczas o niebo bardziej dokonały niż to widać z poziomu ego, ale jednak - byłby wciąż niepełną doskonałością . Oczywiście istnieje kwestia tego kto kogo kontroluje i w jakich obszarach - no tutaj trzeba się dogadać jakoś ze sobą
Ego jest nam wręcz niezbędne do życia, do poruszania się w tej materialnej rzeczywistości - wtedy pozwalajmy mu pracować, ale pozostańmy gdzieś w tle , w wiecznie nieruchomej, lecz pełnej życia pustce stamtąd kontrolując jEGO poczynania.
I jeszcze jest trzeci aspekt własnej osobowości - ciało . Śmiertelny , organiczny twór , któremu dostarczamy pożywienia . Są ludzie, którzy twierdzą, ze jesteśmy tym, co zjadamy i bardzo baczą, by czegoś "nieodpowiedniego" nie zjeść na tym koncentrując swoją energię.
Ja bym raczej nie skupiał się nad tym CO zjadam, ale JAK i w CO to przetwarzam. Noszę swojego wewnętrznego doktora, moje wyższe Ja, które wie co dobre dla mojego ciała. Niech działa.
Wydaje mi się, że wszystkie 3 aspekty mnie w gruncie rzeczy pragną harmonii.

Może się mylę, ale wg mnie ten stan harmonii jest fizycznie odczuwalny jako poczucie szczęścia, głębokiej, fizycznej i psychicznej radości.

Coś takiego zdarzyło mi się nieraz , gdy żeglowałem czy to na desce windsurfingowej, czy na jachcie . Umysł i ciało brały udział w fantastycznej fizycznej żeglarskiej przygodzie , która dla mnie ma także wymiar duchowy. Doświadczyłem takich momentów , o których mógłbym powiedzieć ,że było to poczucie szczęścia .
Idealną sytuacją dla mnie byłoby, gdybym miał pracę związaną z żeglarstwem.
I właśnie ku temu nadarza mi się doskonała okazja . Bez rezygnacji z tego , co zawodowo robię do tej pory , pojawia się możliwość, że w tym roku zaopiekuję się dwoma jachtami do czarterowania.
Więcej o tym napiszę w temacie "wakacje" , bo ja juz tak mam ,że co roku w środku zimy moje kolorowe marzenia nabierają nowej mocy. Możliwe, że tak właśnie odczuwam pierwszy sygnał powolnego budzenia się do życia przyrody .

http://miasta.gazeta.pl/z...82,3723831.html

" Dlaczego tną stare drzewa w podzielonogórskiej Krępie? Leśnicy: ta decyzja zapadła kilka lat temu, nikt nie protestował
Mieszkańcy podzielonogórskiej Krępy zaalarmowali "Gazetę", że w ich lesie pod siekierę poszły piękne dęby i buki. - Ten piękny las mógł przyciągać turystów, ale wójt i leśnicy położyli na nim krzyżyk - mówią.

Stuletnie drzewa tworzą niecodzienny klimat. Sadzili je Niemcy, tworząc turystyczny Oderwald w starym korycie rzeki, gdzie wypoczywali mieszkańcy dawnej Zielonej Góry. Brzeg Odry od miasta dzieli nieco ponad 10 kilometrów. Wkoło roi się od wąwozów, bagien, urwisk i piaszczystych wzniesień. - Czegoś takiego nie znajdziesz w okolicy - opowiadają mieszkańcy Krępy. Liczyli, że obszar leśnicy wpiszą do Zespołu Przyrodniczo- Krajobrazowego "Lasy Odrzańskie".

- Już kilkanaście metrów od ostatnich domów w Krępie można było spotkać okazałe dęby i buki. Dziś zostały po nich tylko pnie. Serce się kraje - żalą się mieszkańcy.

Wycinka nie podoba się także ekologom. - Te tereny dominują w starodrzewie. Żyją tu unikatowe gatunki, są spore kolonie dzięcioła średniego, żółwia błotnego, bociana czarnego, występuje rzadki orzech wodny - wylicza Leszek Jerzak, prezes zielonogórskiej Ligi Ochrony Przyrody. - Teren lasów odrzańskich powinien być zachowany na jak największej powierzchni.

Krzysztof Poczekaj, dyrektor ds. gospodarki leśnej w Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych, wyjaśnia, że częściową wycinkę drzew zaplanowano w 2000 r. To był tzw. plan urządzenia lasu. Projekt nie budził sprzeciwu władz gminy ani mieszkańców..."

„Niektóre konsekwencje zmian klimatycznych mogą zasadniczo oznaczać koniec globalizacji, jaką znamy”.

Gwałt na przyrodzie
Globalne ocieplenie to dziś najbrutalniejszy "gwałt" zadawany przez człowieka przyrodzie. Gorszy niż zanieczyszczenie środowiska czy wycinanie lasów - przekonują naukowcy w dzisiejszym "Nature"

Słoneczna kąpiel w Arktyce? Jeśli nie powstrzymamy globalnego ocieplenia, arktyczne lody puszczą, powodując zagładę m.in. niedźwiedzi polarnych. Zamiast zwierząt w skutych dziś lodem norweskich fiordach pojawią sie plażowicze

Globalne ocieplenie
Kilkuosobowa grupa uczonych z całego świata, w tym nasz prof. Piotr Tryjanowski z Instytutu Biologii Środowiska UAM w Poznaniu, wykonała tytaniczną pracę. Badacze kierowani przez prof. Cynthię Rosenzweig z amerykańskiej NASA, przez dwa lata ślęczeli nad prawie kilkudziesięcioma tysiącami danych dotyczących zmian w rytmach przyrody zachodzących na sześciu kontynentach (bez Antarktydy). Zaglądając do prac swoich kolegów po fachu, przeanalizowali cykle fenologiczne roślin i zwierząt, a także przyrodę nieożywioną, np. rzeki i lodowce. Sięgnęli daleko - do danych od roku 1970.

Ich werdykt jest jednoznaczny. W 90 proc. zbadanych przypadków widać, że ocieplenie klimatu zmienia przyrodę tak, jak przewidywali uczeni.

Na naszych oczach

- W Polsce zwróciliśmy uwagę przede wszystkim na zmianę zachowania ptaków - opowiada "Gazecie" prof. Tryjanowski. - Np. bocian biały wraca do nas wiosną o tydzień, dwa wcześniej niż kiedyś. A część naszych ptaków w ogóle nie odwiedza już Afryki. Zimują m.in. w Bułgarii. A ponieważ mają bliżej do domu, to o jakieś dwa tygodnie wcześniej niż kiedyś przystępują do rozrodu. Nie boją się nawrotów zimy, jakie zdarzają się w marcu czy kwietniu.

Prof. Tryjanowski tłumaczy, że ta zmiana zachowań zaczyna się od roślin. Po krótszej i łagodniejszej zimie budzą się one wcześniej. Kwitną i pylą, pobudzając do życia owady. A te przyciągają ptaki.

Podobnie jest w innych rejonach Europy. Do tego dochodzą zmiany w przyrodzie nieożywionej: znikanie lodowców czy pokrywy lodowej Arktyki, większe nagrzewanie się jezior i rzek. Mają one wtórny wpływ na rośliny i zwierzęta.

http://nauka.wiedza24.info/wiecej,24805.html

Zdjęcia zrobione wczoraj, w otulinie SPN-u... Niby na północy kraju przyroda później budzi się do życia, ale to nie prawda...



i głośne Alleluja!
górami się niosło
bo gdzie Chrystus przystanął
budził życie wiosną
zaś gdy rany zabliźniał
ludziom i przyrodzie
rzucał ziarno nadziei
aby rosło co dzień

Radosnego Alleluja!

Przyznam, że nie pierwszy raz się z tym spotykam, ale właściwie nie wiem dlaczego akurat podczas bezksiężycowych nocy? To jakaś tradycja? A może wtedy drewno jest naprawdę lepsze?
Czy warto szanować wiedzę autorytetów w danej dziedzinie? Osobiście staram się pokornie to czynić. Skoro Valmir das Biribas powiedział: Eu tiro quando a lua está escura, to mu ufam, zwłaszcza, że znajduję w tym sens. Postaram się go Tobie zobrazować.

Oczywiście wiedza "dlaczego tak" może mnie wzbogacić, ale z drugiej strony ciekawość to pierwszy stopień do piekła (no i wszystko ma dwie strony medalu). Może ktoś przecież rzec: Umiesz liczyć? Licz na siebie, ale w rzeczywistości jest to tylko złudzenie, że samemu kieruje się swoim losem, kiedy faktycznie nie jesteś w stanie decydować nawet po ile jest chleb. Możesz zacytować buddę Śakjamuniego: Mnichom i uczonym nie wolno akceptować moich poglądów - z szacunku. Muszą je analizować tak, jak złotnik sprawdza jakość kruszcu. Trąc, skrobiąc, pocierając i topiąc. Przyznam Ci wtedy rację, ale to ze względu na autorytet Buddy widzącego tą zależność, popieraną po troszę tylko moim osobistym doświadczeniem życiowym.

Najbliższy nów (ciemny Księżyc; po tej fazie zacznie się pojawiać na nowo, stąd nazwa "nów") jest za 5 dni o godzinie 3:22. W porcie Salvador da Bahia jest obecnie przypływ morski i dnia 25 kwietnia b.r. poziom wody zwiększy się względem aktualnego o dodatkowe pół metra. W nowiu, trwającym około 3.5 doby, Księżyc znajduje się od zera do 45 stopni nad Słońcem, wschodząc i zachodząc wraz z nim. Bezksiężycowa noc w cyklu czy okresie nowiu, to najodpowiedniejszy moment na wycinanie gałęzi, drzew, gdyż przyroda wtedy najmocniej śpi, jest najmocniej zakonserwowana. Z kolei gdy faza snu Księżyca i przyrody się zakończy, nastaje pierwsza kwadra czyli wzrost Księżyca i roślin. Przejście z fazy snu do życia, budzenie się, symbolizuje w świecie istot żywych nowy początek. Dla naszego badyla tym nowym początkiem będzie niestety trudna egzystencja w rogu naszego pokoju. Jak długo wytrzyma zależy od tego, jak będziemy o niego dbać. Jakkolwiek, żeby drewno pozostało mocne i zwarte należy drzewa, krzewy, gałęzie ścinać gdy Księżyc jest w nowiu. Oparłem się na ogólnych wskazówkach dotyczących wyrębu lasów i karczowania puszczy.

„Im bardziej poznajemy Boga,
tym bardziej rozumiemy,
że On nas rozumie,
i tym lepiej rozumiemy samych siebie.”

Prawdziwość Świąt Wielkiej Nocy to Baranek, pusty grób i doświadczenie odrodzenia się z grzechu. Dotknięcie tej prawdy jest corocznym doświadczeniem człowieka…
W czasie, gdy gonimy za dobrami materialnymi a Święta są zbyt krótkie i przeżywamy je zbyt szybko, trzeba na chwilę zatrzymać się i spojrzeć przed siebie i dookoła siebie. Myślę, że cudownym darem jest to, że Wielkanoc przypada w czasie, gdy budzi się wiosna. Czas, gdy wszystko zaczyna żyć, kwitnąć, zachwycać kolorami i zapachami… To doświadczenie jest zapachem świąt, które każdy pamięta od dzieciństwa. Zmartwychwstały Chrystus daje nam nie tylko wolność dzieci Bożych, ale także wolność, jaką odnaleźć możemy w naturze. To niesamowity czas, gdy całą rodziną, a może spokojnie samemu należałoby się przejść na spacer i dotknąć Boga w roślinach, zapachach i kolorach, które nam daje.
Cytat umieszczony na początku sugeruje bardzo wyraźnie, że zrozumienie Boga, świata i siebie samego, to proces powiązany ze sobą. Jedyna możliwość ogarnięcia świata i Boga, który jest we wszechświecie, to pochylenie się nad naszą naturą, która w swej najczystszej postaci dotyka naszego człowieczeństwa.
Święta są więc czasem, gdy przeżywamy na nowo cud zmartwychwstania Chrystusa, ale jednocześnie – po ludzku patrząc – doświadczamy również cudu odradzania się przyrody, która przez Boga jest nam dana. Dlatego połączenie tych doznań może dać pełnię jednoczenia się z Bogiem, a jednocześnie szczęścia, które jest celem każdego człowieka.

Moja Robota:) Rozpisałem się nie? Ja napisałem to jak chciałbym żeby bylo a teraz proszę was o opisanie jak Wy myślicie na ten temat:)

bardzo chcę wiosny ...przyroda budzi się do życia a wraz z nią człowiek przyda mi się trochę słońca

Lethciu, popraw byka w wierszyku, a uznam, za dzieło mistrza! No chyba, że to manewr zamierzony...

Dzisiejsi jubilaci to dla mnie, jak dwa bieguny życzę Wam Shreki obfitego w pracę roku, co by kryzys (wieku średniego) Was nie dopadł.

A to taki psikus:

Kto urodził się dnia 29 stycznia

Jest zwolennikiem ideałów i stara się wpływać dodatnio na swe otoczenie.

Silny, władczy - posiada znaczne zdolności wykonawcze i potrafi sobie torować drogę po przez wszelkie przeciwieństwa i przeszkody.

Jest to człowiek nieustraszony o szerokich poglądach i wszechstronnych zainteresowaniach.

W życiu codziennym jest dość spokojny i łagodny - zwłaszcza w stosunku do najbliższych sobie osób. W walce życiowej jest jednak czujny i bystry: nieustannie posuwa się naprzód.

Ma zazwyczaj wysokie ideały, które skutecznie propaguje w życiu i w obronie których potrafi walczyć bohatersko. Nie zawsze jest logiczny - i nie chce poddawać się kierownictwu innych ludzi.

Jego świetna intuicja pozwala mu doskonale orientować się we wszystkim co się dzieje dookoła. Gdy tylko osiągnie odpowiedni rozwój duchowy - wówczas przenika tajemnice przyrody, czerpie z najgłębszych natchnień twórczych świata i nie daje się wprowadzić w błąd omamieniom zmysłów.

Wytrwały, gruntowny - ma wielu przyjaciół, którzy wywierają na niego wpływ dodatni, a nawet mogą się przyczynić do jego rozwoju duchowego.

Poglądów swych i zapatrywań nie chowa wyłącznie dla siebie lecz stara się je propagować i rozpowszechniać na wsze strony. Dąży bowiem zawsze do tego, aby otoczenie odpowiadało jego ideałom. Lecz umysł jego jest zbyt energiczny i nadmiernie krytyczny - co budzi niechęć i antagonizm innych ludzi.

Działanie jego odznacza się w życiu wielką szybkością akcji i prostolinijnością wykonania. Jego organizm może ucierpieć dzięki gorszemu krążeniu krwi - a mogą mu się również dać we znaki niedomagania nerwowe, które zwłaszcza łatwo występują u kobiet urodzonych dnia tego.

W miłości jest dość szczęśliwy. Po małżeństwie najczęściej następuje poprawa sytuacji życiowej. Małżeństwo , zazwyczaj harmonijne. Dzieci niewiele lub wcale.

Czego się strzec winien. Grożą mu przykrości przez kobiety. Jego przedsiębiorczość zostaje często skierowana na tory fałszywe.


Zdrówka zatem!

Dziś korzystając z pięknej pogody wybraliśmy się z kolegą do bardzo urokliwego, a jednocześnie położonego blisko Krakowa (niestety...) najmniejszego polskiego Parku Narodowego. Dopisała pogoda, dopisały też ptaki; wiadomo bez rewelacji, ale możliwość zobaczenia śpiewającego samca pliszki górskiej czy żerującego pluszcza nie często się zdarza (chyba, ze w Ojcowie ) . Poza tym budząca się do życia przyroda - niby jeszcze wszędzie szaro, ale przy uważnym przypatrzeniu się można dostrzec pierwsze oznaki wiosny. Niestety - jako że dziś niedziela - również wielu mieszczuchów wpadło na podobny jak my pomysł - stad tabuny "niedzielnych turystów", szczególnie popołudniu. :/ Poniżej kilka fotek:
na wejściu:

oznaki wiosny:

Dentario-...

dolina Prądnika:

sosna "skalna":

buczynka:

życie po życiu:

bobry też tam są...

żywotna, stabilna, spełniająca postulaty lasu wielofunkcyjnego ))

spotkaliśmy daleką rodzinkę ze strony praprapra....dziadka:

...a w tle zamek Ojców:

Dwóch dresów rozmawia w siłowni:
- Słuchaj stary, byłem wczoraj na imprezie.
- No i co? No i co?
- No i wyrwałem super laskę.
- No i co? No i co?
- No i poszliśmy do niej.
- No i co? No i co?
- No i rozebraliśmy się.
- No i co? No i co?
- No i kazała mi zrobić to, co najlepiej potrafię.
- No i co? No i co?
- No i walnąłem jej z bani.

Dwoje 80-letnich staruszków mieszkających na Alasce wybrało się na romantyczny spacer. Zaczynała się wiosna, przyroda powoli budziła się do życia. Obojgu zebrało się na amory.
- Czy wiesz, że na Alasce jest 117 000 wilków?
- Och kochanie, jaki jesteś mądry.
- A czy wiesz, że na Alasce żyje 482 000 niedźwiedzi grizzly?
- Och kochanie, jaki jesteś mądry.
Rozanielona staruszka czuje, że zbliża się tak dawno nie przeżywana przygoda i patrzy coraz cieplejszym wzrokiem na swojego staruszka. A ten nie tracąc czasu, już prawie rozebrał swoją babunię.
- A czy wiesz, że na Alasce żyje 2 mln karibu?
- Och kochanie, jaki jesteś mądry, ale skąd ty to wszystko wiesz?
- A pamiętasz jak w środku zimy zabrakło nam papieru toaletowego?
- Tak kochanie.
- I podałem ci wtedy egzemplarz National Geografic?
- Tak kochanie.
- Masz przyklejoną do pupy 68 stronę.

Psychiatra bada trzech pacjentów:
- Ile to jest 2 razy 2? - pyta pierwszego.
- 5432.
- Ile to jest 2 razy 2? - pyta drugiego.
- Środa.
- Ile to jest 2 razy 2? - pyta trzeciego.
- Cztery.
- Świetnie! - wykrzykuje uradowany lekarz. - W jaki sposób pan to wywnioskował?
- Zwyczajnie. Podzieliłem 5432 przez środę.

- Mamo, mamo udawałam ptaszka!
- O, to cudownie kochanie! Śpiewałaś?
- Nie...
- Ćwierkałaś?
- Nie...
- A co robiłaś?
- Jadłam robaki!

- Mamusiu, czy jak umrę to pójdę do nieba? - pyta się mały dinozaur.
- Nie syneczku, do muzeum.

Wierszyk na pogodę

Ptaszek sobie frunie z dala,
w górze słońce zapierdala,
żaba dupę w wodzie moczy.
Kurwa! Co za dzień urodzy!

Analiza

Utwór jednozwrotkowy o czterech wersach z rymem parzystym, z równomiernie rozłożonym akcentem. Podmiot liryczny w wierszu, wykorzystując umiejętnie środki stylistyczne, wyraża swoje głębokie zadowolenie z życia w otaczającym go świecie, przepełnia go kwitnący stoicyzm i szczęście, które człowiekowi żyjącemu we współczesnym zamęcie może dać tylko otaczająca przyroda.

Dla podmiotu lirycznego nawet zanurzona w błękicie wody [tylna część żaby jest pretekstem do euforii. Lecące nad narratorem ptactwo sugeruje wczesną wiosnę, kiedy flora i fauna otrząsają się z okowów zimy. Silne nagromadzenie tropów stylistycznych, rytmika i tempo wiersza decydują o tym, że czytając utwór na głos czujemy niemal namacalnie budzącą się wiosenną przyrodę.

Puenta liryki jest jednoznaczna i łatwo odczytywalna – wyraża apoteozę otaczającego nas świata. Otaczające nas piękno przedstawione jest wieloaspektowo i metaforycznie. Szyk przestawny w strofie opisującej ruch słońca akcentuje urodę wiosennego nieba. Ja liryczne personifikuje słońce. W słowie „zapierdala” oddaje szybkość, piękno i złożoność ruchu słońca, które przecież nie jest istotą ludzką i nie może zapierdalać sensu stricte.

Uwagę zwraca użycie wulgaryzmów, których znajomość świadczy o elokwencji poety i głębokiej więzi ze wszystkimi warstwami społeczeństwa. Autor chciał się tym utworem odwdzięczyć środowisku, z którego wyrósł, za poświęcenie i trud włożony w zapewnienie mu należytego wykształcenia. Szkoda, że tak mało w dzisiejszej poezji jest wierszy o tak pogodnym nastroju!

Najbardziej lubię wiosnę, kiedy przyroda budzi się do życia po śnie zimowym, a my zaczynamy zdejmować z siebie grube ciuszki.

Najbardziej lubię wiosnę, kiedy przyroda budzi się do życia po śnie zimowym, a my zaczynamy zdejmować z siebie grube ciuszki.


Właśnie, zdejmowanie grubych ciuszków, o tym zapomniałam... dzieki Ewela

Najbardziej lubię lato,jest ciepło i wtedy jedziemy zchłopakiem nad morze i jesteśmy razem, lubię też wiosne bo wtedy cała przyroda budzi się do życia, zima tez ma swoj urok ale jak jest za dlugo to mam jej potem serdecznie dosc, dzis jest 24 luty i juz bardzo chce wiosny

Uwielbiam wiosnę -kiedy cała przyroda budzi się do życia.

Ja reaguję pozytywnie.
Lubię jak jest ciepło, świeci słońce, lubię obserwować budzącą się do życia przyrodę.
A spanie? No cóż, cały rok chce mi się spać po lekach, więc co za różnica...

A więc zaczynamy głosowanie na najlepszy wiersz w piątej odsłonie Zmagań - tym razem z serii Wiersz z literą.

Każdy z głosujących ma jeden głos.
Głosowanie zakończy się w przyszłą niedzielę, a dokładnie 24 lutego, o godzinie 20.

Życzę wszystkim powodzenia w głosowaniu
Oto wiersze, które biorą w nim udział.

Wiersz nr 1
Bodziec

Bardzo dawno żył wśród ludzi
Brzydki stwór w swojej urodzie
Bódł leniwych tylko ludzi
Będąc przy nich prawie co dzień

Bystrym wzrokiem na nich patrzył
By ofiarę znaleźć sobie
Burym rogiem wnet ją znaczył
Bez litości rany dziobie

Ból zadawał, ale tępił
Bezrobotnych osób sporo
Barbarzyńsko wszystkich gnębił
Bo się przejął swoją rolą

Był i minął czas potwora
Bowiem zginął gdzieś w przyrodzie
Budź swój zapał! Jest już pora
Bądź czekaj, aż przyjdzie BODZIEC!

Wiersz nr 2
behawi- oralny

bezwstydne ruchy języka
badają kopułę podniebienia

barokowe perły zębów zgrzytając
Bacha wyręczają struny pełne
bezużytecznych zgłosek

blue movie impulsem dla werbalnych potyczek
bluźnierców w nawach policzków schowanych

bogobojność przygryza koniuszek subtelny
błędnego słownika zachowań

brawa dla artysty bodziec – reakcja dziełem
bezdennej jamy ustnej

Wiersz nr 3
Banalność

Bezpieczne życie tego wymaga,
by nie zaniedbać swojej osoby,
być zawsze czujnym, gdy coś dolega,
baczenie mając na bieg choroby.

Bezczynny traci tak wiele zdrowia,
bezradnym będąc na różne sposoby,
bezbronny kończy gdy pokonany,
brzemię przyjmuje skutków choroby.

Bystry lekarza często odwiedza,
by na czas odpór dać chorobie,
bo ryzykować każdy potrafi,
byleby tylko nie swoim zdrowiem.

Boże, jak wiele wielu dolega,
brzemię choroby tylu gnębi,
bezdennym smutkiem życie gasi,
bądźmy przezorni, nigdy bierni.

Wiersz nr 4
byt

Bądź świadomy, gdy:
byt staje się zlepkiem zasłyszanych sloganów,
bo nie ma realizmu,
bezwarunkowe odruchy odróżniają istotę od maszyn.

Bądź skupiony, gdy:
bywa czas,że każda z bram wokół zatrzaskuje się, z hukiem,
by przemówiła cisza.

Bądź tu i teraz:
banalność wyrzuć przez okno, by roztrzaskała się o beton.

Bądź wolny:
bowiem wyobraźnia nie ma granic.

Bądź pewny:
bodźca, który wyznacza kierunek.

Sokrates nie pozostawił żadnych pism. Naukę jego znamy z dialogów
filozoficznych Platona i wspomnień Ksenofonta. W siedemdziesiątym roku życia
Sokrates, który naraził się wielu osobistościom w Atenach, został oskarżony
o ateizm, herezje i psucie młodzieży. Wyrok śmierci na siebie sprowokował
sam mowa obrończą, w której nie przyznał się do winy, pouczał oskarżycieli i
drwił z sądu.

fragm.. obrony Sokratesa / Platon  -- przełożył Władysław Witwicki

(...)"Przecież mnie nie może w niczym zaszkodzić ani Meletos, ani Anytos.
Nawet by nie potrafili! Bo mnie się zdaje, że gorszy człowiek "nie ma prawa"
zaszkodzić lepszemu. Pewnie może go zabić, skazać na wygnanie, pozbawić czci
i praw. Tylko że te rzeczy on pewnie uważa, i ktoś inny może, za wielkie
nieszczęście, a ja zgoła nie uważam: znacznie większe nieszczęście robić to,
co on teraz robi: niesprawiedliwie nastawać na życie człowieka".
(...)" Bo jeśli mnie skażecie, to niełatwo znajdziecie drugiego takiego,
który by tak, śmiech powiedzieć, jak bąk z ręki boga puszczony, siadał
miastu na kark; ono niby koń wielki i rasowy, ale taki duży, że gnuśnieje i
potrzebuje jakiegoś żądła, żeby go budziło."

Sokrates uprawiał bezinteresowną działalność nauczycielską; zajmowali go
ludzie, nie przyroda, którą obserwowali inni filozofowie starożytni. Uczył
ludzi cnoty, a ściślej - uczył ich rozumowania, aby przez nie mogli osiągnąć
wyższe wartości moralne. Był pierwszym, który wyróżnił dobra moralne i cenił
je wyżej niż dobra materialne. Tego właśnie uczył przypadkowych przechodniów
na rynku ateńskim, wzywając ich do zastanowienia się nad celem życia i jego
wartościami. Drogą dialogu, naprowadzających pytań, demaskował ich pozorną
wiedzę o świecie i życiu. Sokrates bowiem uważał, że podstawą cnoty - która
zapewnia szczęście i pożytek - jest WIEDZA. Wiedzieć, co jest sprawiedliwe,
znaczy, być sprawiedliwym. Jego etyka zatem ma charakter intelektualny.
Sokrates był także pierwszym, który głosił, że MĄDROŚĆ polega na
uświadomieniu sobie własnej NIEWIEDZY- w tym sensie czuł się mądrzejszy od
innych ludzi i dlatego właśnie  tak drażnił Ateńczyków.

Władysław Witwicki/ O Sokratesie
Fragm. wstępu do książki : Platon Uczta
"Tak to Sokrates, dumny a obdarty syn ludu, nie tyle z przekąsem, ile raczej
z politowaniem patrzał na rozkwit życia ateńskiego(...)
Ten olbrzym z głową satyra, niby strasznie poważny, a szelmowsko dowcipny i
z głupia frant zarazem. Ten człowiek o dwóch twarzach, byle jak ubrany,
kudłaty i bosy, chodził od niechcenia ulicami w towarzystwie młodych ludzi
wszelkich sfer, żył byle czym i byle jak, mieszkał za miastem w nędznej
chałupie (...) Dowcip miał zawsze gotowy, a tak rozmawiał, że nikt nie
wiedział, czy serio mówi, czy udaje i nabiera drugiego.  Przepadali i
chodzili za nim młodzi ludzie i coraz więcej było takich w Atenach, którzy
zaniedbani jak nieboskie stworzenia, gardzili dobrami tego świata, nie brali
się do żadnej roboty, tylko trawili dni i noce na dyskusjach z Sokratesem i
ze sobą nawzajem. Patrzyli z góry na życie czynne. Teoria, definicje - to
był ich żywioł, a wyzbycie się potrzeb i ambicji było ich dumą. Sokrates za
mądry był, jak na pospolitego obywatela, i zbyt niepospolity, zbyt się
codziennemu, instynktownemu życiu przeciwstawiał, zbyt kochany i popularny u
młodych: umrzeć musiał ".

Mam nadzieję, że teraz poszukasz, a może nawet już znalazłeś
odpowiedź na postawione pytanie.


Bracie !

Teraz dopiero pokazales klase :)))
Sadzac po tym, musze z przykroscia stwierdzic, ze Twoje ostatnie produkcje
nie sa juz tak samo swietne; a powaznie, to dales wszystkim zadumanym i
przekombinowanym (lubie to slowo) myslicielom otwarte pole do popisu w
zakresie niezliczonych mozliwosci zinterpretowania dziela.

BTW - moj ojciec mial na politechnice takiego kumpla, ktory, gdy byly z
analizy matematycznej wyklady na temat przestrzeni liniowych nieskonczenie
wymiarowych, staral sie wyobrazic sobie po kolei "te wszystkie wymiary". Tak
na marginesie, to dla dowolnej ich liczby, mozna bez wiekszych problemow
policzyc mnostwo rzeczy, ale co do wyobrazania sobie tego ... kiedy facet
doszedl do jedenastego, twierdzac, ze on je "naprawde widzi", zabrali go do
czubkow. Mysle, ze to jest troche tak, jak z tymi niesamowitymi
interpretacjami.

BTW 2 Kiedy mialem 14 lat, ktos polecil mi Hemingwaya, poniewaz to "bardzo
rozwijajaca lektura". Wspaniale, pomyslalem. Polykalem jedno opowiadanie za
drugim i po kazdym godzinami usilnie zastanawialem sie, co tez pan H. mogl
miec na mysli. Zazwyczaj po kilku godzinach takiej sesji zaczynala mnie
bolec glowa, ale bylem dumny z siebie i ze swojej inteligencji, bo "udalo mi
sie" zrozumiec, o co temu facetowi naprawde chodzilo. W moich wysilkach
utwierdzilo mnie pewne dziwne opracowanie, na ktore kiedys trafilem.
Omawialo ono opowiadanie (zapomnialem tytulu), w ktorym glowny bohater
(bodajze Nick, jak to u Hemingwaya), zostal wyrzucony z pociagu na nasyp, za
jazde na gape (juz mi sie przypomnialo, to byl chyba "Zapasnik"). Zanim Nick
natrafil na ognisko i przesiadujacych przy nim ludzi, szedl przez jakis czas
po torach. Zero przemyslen, zero dialogow, nic. Jedynie skape opisy
przyrody. W "madrym" opracowaniu przeczytalem, ze to analogia do drogi,
ktora przemierzamy w zyciu. Omowiono rowniez szczegolowo znaczenie krzakow
rosnacych zarowno po jednej, jak i po drugiej stronie nasypu. Bylo tego cale
mnostwo. To takis ty, pomyslalem. No dobra, zebralem sie w sobie po raz
kolejny i nastepne opowiadania analizowalem juz pod takim katem,
naprowadzony na "wlasciwy trop". Bog jeden wie, jak wiele ciekawych prawd o
zyciu "odkrylem". Coz, teraz wiem, ze nie ma znaczenia fakt, ze Hemingway w
ogole nie zabieralby sie pewnie za pisanie, gdyby przewidywal, ze komus
przyjda do glowy takie mysli. Niemniej jednak, bylo to ksztalcace
doswiadczenie, ktore w duzym stopniu wplynelo na ksztalotowanie mojej
mlodzienczej osobowosci.

W ostatniej klasie liceum postanowilem siegnac po wspomniany zbior opowiadan
jeszcze raz, aby przekonac sie, czy po trafieniu na "tasme montazowa" nie
zanizylem przypadkiem lotow i nie stalem sie zwapnialym ramolem, niezdolnym
do tworczego myslenia. I wiecie co ?

Czytalem, czytalem - i nic. Niektore nawet fajne, wiekszosc jednak
przecietna, typowe wloczegowe bajanie, opowiesci trapera, ot - i to
wszystko. Nie mowie, ze zle, ale nie szczegolnie porywajace. Dosc dobrze
oddany duch wypraw, meskiej przygody, etc. Odnalazlem nawet "Zapasnika".
Wywolam u mnie mieszane uczucia, podobnie jak "American Beauty", a wiec
chyba krytycy nazwaliby je dobrym. Pewnie tak, ale daje sobie glowe uciac,
ze nie bylo tam mowy ani o zyciowe drodze, ani o niczym innym, co kiedys
przyszlo mi do glowy. Tak chyba jest ze wszystkim. Musimy przejsc przez
pewien okres utrudniania sobie zycia, bo przeciez zobaczenie jak na dloni
tego, co oczywiste, nie daje az takiej satysfakcji, jak zmudne dojsie do
tego samemu (najczesciej po zatoczeniu szerokiego kola wokol prawdy). Za to
chwila, kiedy nastepuje to prawdziwe przebudzenie, jest zniewalajaca. To tak
samo, jak z miloscia. Wielu mlodych ludzi potrafi pisac na jej temat wiele
bardzo dojrzalych esejow, nie mowiac juz o seksie (wiecie, erotomani
teoretycy), a tak naprawde, kiedy juz znajduja TE osobe, budza sie kolo niej
i widza jej usmiech, zapominaja o tych wszystkich bredniach, ktore glosili,
zostawiaja innych, o podobnych problemach, sobie samym i ciesza sie
miloscia, a nie dysputami o niej. Jednak, odbiegam od tematu.

Epizod z Hemingwayem pozostalby pewnie na zawsze jedynie epizodem, gdyby nie
fakt, ze w klasie maturalnej jedynie ja rozumialem Bruno Schulza ... ;D
Wybaczcie, jesli przekrecilem nazwisko. Ciekaw jestem, czy ktos dotarl tak
daleko ;)



| PS. Jesli ktos jutro obejrzy ten film, niech koniecznie
| opisze swoje wrazenia.
| Bardzo dobry film. Swietnie nakrecony, bardzo dobry
| klimat i przejmujacy. Nie wiem na ile nowatorskie bylo
| w 1967 zaczecie akcji od srodka, ale bardzo ladnie
| zostalo to zrobione. Dzieki za polecenie go.

Pamietam, ze ten morderca przyjechal po klejnoty i film zaczyna
sie, gdy gosciu jest, zdaje sie, juz ranny w dzungli. Potem cofniecie
sie w czasie, sceny gdy weszy po wiosce i zapuszcza sie do dzungli.
Potem ciezki pojedynek z gosciem, ktory strzegl klejnotow. No i wreszcie
smierc w dzungli. Jesli tez dobrze pamietam, to w Nie ma gwiazd w dzungli
obecny jest glos bohatera zza kadru. W zadnym leksykonie nie zdolalem
znalezc chocby malej notki poswieconej temu filmowi...

amarot


Nie, nie, nie, wszystko poplatales :). Zaczyna sie gdy gosc walczy z jakims
indianinem i zabija go, po czym rusza dalej. W trakcie przedzierania sie
przez dzungle sa retrospekcje - rozmowa ze starym, ktory go namawia do
znalezienia starej kobiety w dzungli, ktora ma zloto w butelkach i zyje z
indianami (czy Apocalypse now bylo pozniej?), przygotowania do wyprawy i
ruszenie w dzungle. W kolejnej retrospekcji (tyle ze nie wiadomo na poczatku
czy to retrospekcja, czy marzenia) widac te butelki, po kilku kolejnych z
kobieta juz okazuje sie, ze to jednak retrospekcje - na koncu kobieta wysyla
z nim indianina, aby go odprowadzil do rzeki, koles zasypia na hamaku sniac
o swojej kobiecie (ta scena jest genialna - morderca na hamaku, indianin
siedzi pod drzewem i niemal wyczuwalne jest napiecie miedzy nimi tyczace sie
plecaka - w ktorym bialy ma zloto, indianin to podejrzewa, ale oczywiscie
nie moze mu zajrzec do plecaka, kiedy bialy nie spi)
, indianin tez zasypia, ale budzi sie wczesniej, wysypuje
zloto z jednego z woreczkow w plecaku, bialy go zauwaza i zaczyna sie scena
poczatkowa.
W trakcie bojki rozbija sie mu kompas, wiec idzie dalej przez dzungle
poniekad na oslep. Tutaj sa kolejne retrospekcje - zlecenie mu morderstwa
jakiegos indianina, ktory przeszkadzal lokalnym politykowm, dziecinstwo w
biednym pueblu, szorowanie butow kolesiowi, ktory rozprawia o tym, jak
potrzebny do zycia jest dom z 500metrowym ogrodem, ze zlosci zabiera
jego corce lalke i topi ja w fontannie, rozmowa ze swoja kobieta (ta, o ktorej
snil na hamaku), gdzie namawia ja, aby udawala uczucie do jakiegos kolesia
przez 7-8 miesiecy dzieki czemu zarąbią mu 4 miliony, ona sie nie
zgadza, mowi mu, ze jest w ciazy, on jej kaze usunac, ona sie nie zgadza, on
ja rzuca, ona popelnia samobojstwo.
Po pewnym czasie dochodzi do trupa indianina - zatoczyl kolko. Bierze sie
wiec na sposob, scina mnostwo tyczek i idzie od trupa stawiajac tyczki w
linii prostej. Wreszcie dociera do rzeki, buduje sobie tratwa i splywa.
Nagle zaczynaja do niego strzelac indianie z dmuchawek, on jednak sie
zaczaja na nich i obu zabija. Wreszcie doplywa do jakiejs ludzkiej osady
widocznej z dala, wklada plecak, po czym zsuwa sie z tratwy i zaczyna

plecakiem wypelnionym zlotem. W przedostatniej scenie widac, jak udalo mu
sie zdjac plecak i wskoczyc na tratwe. Ostatnia scena, to pusta tratwa
na srodku rzeki i pojawiajace dookola niej babelki na wodzie. Koles wciaz
nurkuje i szuka plecaku ze zlotem.
Glosa bohatera zza kadru nie ma, to tylko retrospekcje zaczynaja sie samym
glosem.
Kurcze, jak tak pisze, to coraz bardziej mi sie ten film podoba. Nie jestem
w stanie w pelni oddac charakteru glownego bohatera, ktory byl skonstruowany
zarowno dzieki doskonalemu aktorstwu jak i dzieki doskonalej rezyserii.
Piekne zdjecia peruwianskich miast, puebli oraz przyrody... Wspanialy film.
Ilosc stron poswieconych mu w sieci jest istotnie zalosnie mala.

Khaliff TM

"But someday, we'll be able to"


Nie, nie, nie, wszystko poplatales :). Zaczyna sie gdy gosc
walczy z jakims indianinem i zabija go, po czym rusza dalej.
W trakcie przedzierania sie przez dzungle sa retrospekcje
- rozmowa ze starym, ktory go namawia do znalezienia starej
kobiety w dzungli, ktora ma zloto w butelkach i zyje z indianami
(czy Apocalypse now bylo pozniej?), przygotowania do wyprawy
i ruszenie w dzungle. W kolejnej retrospekcji (tyle ze nie wiadomo
na poczatku czy to retrospekcja, czy marzenia) widac te butelki,
po kilku kolejnych z kobieta juz okazuje sie, ze to jednak retrospekcje
- na koncu kobieta wysyla z nim indianina, aby go odprowadzil do rzeki,
koles zasypia na hamaku sniac o swojej kobiecie (ta scena jest genialna
- morderca na hamaku, indianin siedzi pod drzewem i niemal wyczuwalne
jest napiecie miedzy nimi tyczace sie plecaka - w ktorym bialy ma zloto,
indianin to podejrzewa, ale oczywiscie nie moze mu zajrzec do plecaka,
kiedy bialy nie spi) , indianin tez zasypia, ale budzi sie wczesniej,
wysypuje zloto z jednego z woreczkow w plecaku, bialy go zauwaza
i zaczyna sie scena poczatkowa. W trakcie bojki rozbija sie mu kompas,
wiec idzie dalej przez dzungle poniekad na oslep. Tutaj sa kolejne
retrospekcje - zlecenie mu morderstwa jakiegos indianina, ktory
przeszkadzal lokalnym politykowm, dziecinstwo w biednym pueblu,
szorowanie butow kolesiowi, ktory rozprawia o tym, jak potrzebny
do zycia jest dom z 500metrowym ogrodem, ze zlosci zabiera
jego corce lalke i topi ja w fontannie, rozmowa ze swoja kobieta
(ta, o ktorej snil na hamaku), gdzie namawia ja, aby udawala
uczucie do jakiegos kolesia przez 7-8 miesiecy dzieki czemu
zarąbią mu 4 miliony, ona sie nie zgadza, mowi mu, ze jest
w ciazy, on jej kaze usunac, ona sie nie zgadza, on ja rzuca,
ona popelnia samobojstwo. Po pewnym czasie dochodzi do
trupa indianina - zatoczyl kolko. Bierze sie wiec na sposob,
scina mnostwo tyczek i idzie od trupa stawiajac tyczki w linii
prostej. Wreszcie dociera do rzeki, buduje sobie tratwa i splywa.
Nagle zaczynaja do niego strzelac indianie z dmuchawek, on jednak sie
zaczaja na nich i obu zabija. Wreszcie doplywa do jakiejs ludzkiej osady
widocznej z dala, wklada plecak, po czym zsuwa sie z tratwy i zaczyna

plecakiem wypelnionym zlotem. W przedostatniej scenie widac, jak udalo mu
sie zdjac plecak i wskoczyc na tratwe. Ostatnia scena, to pusta tratwa
na srodku rzeki i pojawiajace dookola niej babelki na wodzie. Koles wciaz
nurkuje i szuka plecaku ze zlotem.
Glosa bohatera zza kadru nie ma, to tylko retrospekcje zaczynaja sie
samym glosem.


Jestes wielki. Straszne dzieki za przypomnienie. Nigdzie nie moglem
znalezc najmniejszej informacji o tym filmie, bo nie pamietalem
rezysera, a przegladarki nic nie wypluwaly po wpisaniu roznych
mutacji 'There are no Stars in the Jungle'.

Dorzuce jeszcze pare spostrzezen. Przede wszystkim nie przypominam
sobie wczesniejszego filmu, w ktorym bylby pokazany podobny
wizerunek platnego mordercy i zboja w jednej osobie, ktory po
wcale nie jest odrazajacy, lecz wrecz ludzki. Wyrosl w nedzy
i to byl jego jedyny sposob na wydostanie sie z niej. Przypominam
sobie teraz te sceny w miasteczku, do ktorego przybyl wykonac
wyrok na miejscowym, gdy gosc pojawia sie w takiej brazowej
kurtce i zdaje sie, ze leca zoomy na niego. Stoi nieruchomo w tle.
Dobrze pamietam, ze grajacy glowna role koles przypominal
mocno mlodego Marlona Brando?

Dzisiaj Tarantino wrzuca do swojego filmu platnego morderce,
ktory gada o hamburgerach,zamawia koktajl i tanczy na scenie
- i wydaje mu sie, ze odkryl Ameryke. A wlasnie takie perelki jak
Nie ma gwiazd w dzungli sprawiaja, ze chce sie weszyc w kinie
z nadzieja, ze co jakis czas uda sie trafic na cos podobnego.
Kurcze, ile bym dal, zeby miec ten film na kasecie albo DVD...

Wydaje mi sie, ze prezentowana w kinie kopia tego filmu spoczywa
w rekach ktoregos z Instytutow iberyjskich lub poludniowoamerykanskich.

mial napisy, to znaczy, ze jednak Filmoteka Narodowa. Moim zdaniem
kazdy kto zaczalby go puszczac na jednym wieczornym seansie
dziennie wkrotce zbilby niezla kase - bo wiesci ze powala rozejda
sie lotem, gdy tylko zobaczyloby go wiecej osob.

Kurcze, jak tak pisze, to coraz bardziej mi sie ten film podoba. Nie
jestem w stanie w pelni oddac charakteru glownego bohatera, ktory byl
skonstruowany zarowno dzieki doskonalemu aktorstwu jak i dzieki
doskonalej rezyserii. Piekne zdjecia peruwianskich miast, puebli
oraz przyrody...


Ditto. Ta dzungla w filmie robila niesamowite wrazenie - wcale nie bylo
przewagi zieleni czy szarosci. Pamietam, ze dominujacymi w filmie
kolorami byly czerwien, pomarancz i braz.

Wspanialy film. Ilosc stron poswieconych mu w sieci jest istotnie
zalosnie mala.


A jaki jest jego oryginalny tytul? 8)

amarot


Witam
chcialbym byscie mi pomogli.

nie mogę oglądać filmów - bo wyskakuje "Nie znaleziono kombinacji
filtrów do zrenderowania strumienia. (Błąd=80040218)"

oczywiscie że chodzi o kodeki. to i ja wiem.
tylko że ja nie mogę żadnego zainstalować bo wyskakuje mi błąd:

Unable to register the DLL/OCX: DLLRegisterServer failed; code 0x80040154
Klasa niezarejestrowana

Jakikolwiek bym probowal zainstalowac - wyskakuje mi to samo.
Licze na waszą pomoc.

Daję taksa za każdego kto mi pomoże

taxy:

  Dwoje 80--letnich staruszków mieszkających na Alasce wybrało się na
romantyczny spacer. Zaczynała się wiosna, przyroda powoli budziła się do
życia. Obojgu zebrało się na amory.
-- Czy wiesz, że na Alasce jest 117 000 wilków?
-- Och kochanie, jaki jesteś mądry.
-- A czy wiesz, że na Alasce żyje 482 000 niedˇwiedzi grizzly?
-- Och kochanie, jaki jesteś mądry.
Rozanielona staruszka czuje, że zbliża się tak dawno nie przeżywana
przygoda i patrzy coraz cieplejszym wzrokiem na swojego staruszka. A ten
nie tracąc czasu, już prawie rozebrał swoją babunię.
-- A czy wiesz, że na Alasce żyje 2 mln karibu?
-- Och kochanie, jaki jesteś mądry, ale skąd ty to wszystko wiesz?
-- A pamiętasz jak w środku zimy zabrakło nam papieru toaletowego?
-- Tak kochanie.
-- I podałem ci wtedy egzemplarz "National Geografic"?
-- Tak kochanie.
-- Masz przyklejoną do pupy 68 stronę.

***

  W Londynie odbywa się Wielki Festiwal Piwa. Czterej prezydenci
największych browarów chcą się zrelaksować. Umawiają się więc na wieczór
w pubie. Podchodzi kelner i pyta, co podać. Jeden z nich, z hiszpańskim
akcentem, zamawia pierwszy.
-- Senior, najlepsze na świecie piwo, proszę podać Coronę.
Drugi z nich, z jowialnym uśmiechem i niemal nie otwierając ust mówi:
-- Podaj mi chłopcze The King of Beer, Budweisera.
Następny z ciężkim akcentem wykrzykuje:
-- Podaj mi jedyne piwo, do którego wyrobu używana jest prawdziwa
ˇródlana woda z górskiego ˇródła Rocky Mountain. Coors poproszę!
Ostatni z nich, szef Guinness'a, zamawia coca--colę. Przez chwilę panowie
piją w milczeniu, ale w końcu nie wytrzymują i pytają czwartego, o co
chodzi.
-- Szanowni panowie, uznałem, że skoro żaden z was nie pije piwa, to ja
nie będę się wyłamywał.

***

  Do baru wchodzi klient. Zamawia drinka. Wokoło pusto, więc zagaduje
barmana.
- Jak pan myśli, czy lewica wygra wybory w...
Barman przerywa mu gwałtownie:
- Żadnych rozmów o polityce w tym barze. Taka zasada.
Klient milczy przez chwilę.
- A wie pan, że papież...
Barman znowu przerywa mu gwałtownie:
- Żadnych dyskusji o religii również.
Zniecierpliwiony klient patrzy na barmana i zapytuje:
- A o seksie można?
- Można.
- To pieprz się pan!


Post może trochę spóźniony i przy długi, pewnie coś podobnego już
było, ale co tam... internet dla każdego. Wyżyję się!

Piętnuję homo gejoticus i nie chodzi tutaj o homoseksualistów, ale
ludzi o pewnej mentalności. Zazwyczaj są to moim zdaniem zbuntowani
licealiści uważający się za postępowych. Cały zachód pomijam bo to
osobna kwestia.

Świat stanął na głowie. W Europie walczy się o prawa ludzi do śmierci
na życzenie, a karze się jednocześnie za palenie trawki bo niby taka
niezdrowa. Absurdów nie koniec. Słucham wypowiedzi "oświeconych",
którzy próbują mi wmówić, że para gejów to zupełnie normalne i
naturalne zachowania seksualne i z tego powodu powinni być traktowani
identycznie jak pary hetero i nie powinni budzić zdziwienia i
zgorszenia. Szczerze mówiąc nie wiem na czym ma polegać dyskryminacja
homoseksualistów bo u mnie w pracy nikt o orientację seksualną się
nigdy nie pytał i nikogo to nie obchodzi. Rozumiem, że wzburzenie
gejów spowodowane jest faktem, że nie mogą bez wzbudzania sensacji
obściskiwać się i całować w miejscach publicznych, chodzić za rączki i
manifestować swoich uczuć do siebie tak jak robią to pary hetero i o
to ten cały bój.

Rozumiem, że uznanie homo za coś normalnego i naturalnego wynika z
faktu, że jest to zjawisko naturalne występujące od lat w przyrodzie w
mniej więcej stałej proporcji. Ale idąc tą drogą za normalne można
uznać wszelkie seksualne zboczenia. Dlaczego tylko homoseksualiści
powinni się cieszyć wolnością równą hetero? Przecież są też
biseksualiści. Dlaczego nie mielibyśmy oglądać na ulicy idących za
rączki i obściskujące się trójkąciki, czworoboki i inne figury
geometryczne w różnej konfiguracji? Przecież to też jest naturalne!

Dlaczego nie zorganizować marszu onanistów jak chciała Naszość? Jak
wszyscy to wszyscy. To by dopiero był wiec!

W kwestii homo często podnoszone są też aspekty prawne czyli prawo do
dziedziczenia, ubezpieczenia, renty, emerytury, wspólnego rozliczenia
itd. itp. Nie zamierzam wdawać się tu w dyskusję czy jest możliwość
takiego sformułowania umowy cywilnoprawnej aby to wszystko było
możliwe bez specjalnych ustaw, choć nie wiem dlaczego dwóch panów
miałoby się rozliczać wspólnie ze sobą, a pan premier nie mógłby robić
tego ze swoją mamusią mimo, że z nią żyje od lat pod jednym dachem.
Moim zdaniem nie jest to istotne. Bo wg mnie Państwo jeśli już ma
kogoś wspierać (wolałbym, żeby wspierało jak najmniejszą liczbę osób,
ale rzeczywistość jest jaka jest) to niech wspiera taki model, z
którego czerpie jakieś korzyści.

A mi do głowy nie przychodzi nic jeśli mam wymienić korzyści z
legalizacji par homo.

Niesmak budzi we mnie para homo manifestująca swoją odmienność. Nie ma
się czym chwalić. Jestem nietolerancyjny? Chyba nie, bo nawet się za
nimi nie obejrzę, nie skomentuję, nic im nie powiem, najwyżej przejdę
na drugą stronę chodnika. Czy miałbym coś przeciwko, żeby homo
pracował w mojej firmie? Absolutnie nie o ile nie będzie się z tym
obnosił!

Nie przemawia do mnie też argumentacja, że nieobnoszenie się ze swoją
homoseksualnością to udawanie heteroseksualności. Staram się nie
obnosić ze swoją hetero- i nie udaję wcale przez to geja.

Do tego akcje gejów są głupie i nieprzemyślane. Nawet ostatni tuman z
LPR zapędza ich w kozi róg gdy do rozmowy w TV o wpuszczaniu
organizacji gejowskich do szkoły geje delegują gościa co pozował w
stroju "Pokraka" z Pulp Fiction na pierwszej stronie Machiny :)

Ludzie mają różne upodobania seksualne. To truizm. Ale wychodzenie ze
swoją odmienną seksualnością poza cztery ściany domu wielu gorszy.
Zresztą dotyczy to nie tylko homo. Gdy chodzę po miastach zachodu,
zwłaszcza Niemiec po uliczka na których widzę setki kabinek z
programami porno, przygotowanymi w środku ręczniczkami, nagabującymi
prostytutkami, całującymi się gejami to wolę już w Polsce dominację
moherowych beretów.